„Jeden wieczór w Paradise” - Magdalena Majcher.

Drogi Czytelniku... Czy pierwsza miłość jest ostatnią? A może tak naprawdę ostatnia pierwszą jest? Kilka lat temu Michał Wiśniewski próbował znaleźć odpowiedź na to pytanie, czego efektem jest większości dobrze znana piosenka. Mnie samą od dawna nurtuje ta kwestia. Może dane mi będzie kiedyś ją rozwikłać. Bardzo by mnie to ucieszyło. Cóż, czas pokaże. Właśnie temat ten porusza Magdalena Majcher w swojej debiutanckiej powieści pod tytułem „Jeden wieczór w Paradise”. Sięgnęłam po nią z polecenia, ciekawości i nie będę ukrywać, głównie przyciągnął mnie jej opis. Wspaniale było przenieść się do świata wiecznie zagubionej Marianny, jej ciapowatego (tak go przynajmniej odebrałam) męża Pawła, ich dzieci - Ani i Mateusza (osobiście zwariowałabym, gdybym miała takie pociechy), rodziców Marianny, przebojowej Natalii, Konrada (na niego szkoda mi słów) i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Są interesują...