„Jej wszystkie życia” - Briana Cole.

Drogi Czytelniku... Sekrety? Są. Intrygi? Będą. Poszukiwania? Jasne. Rywalizacja? Oczywiście. Determinacja? Pewnie. Kłopoty? Znajdą się. Prywatne śledztwo? Nie obejdzie się bez niego. Tajemnice? Tak. Kłamstwa? Niestety. Oszustwa? Tak. Między innymi właśnie to znajdziemy w debiutanckiej książce Briany Cole pod tytułem „Jej wszystkie życia”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, odsyłam do lektury, książki oczywiście. Miło było przenieść się do świata Deven, Justina, Kennedy, Betty, Iris, Leslie, Paula, Debry, Felicii, Jana, Yolandy, Keith, April, Emilii i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Są dość dobrze wykreowani, zróżnicowani i nawet interesujący. Nie polubiłam ty niestety nikogo. Praktycznie każdy miał coś na sumieniu, mniejsze lub większe przewinienia i czymś mnie denerwował, niektórzy nawet bardzo. Dobra, już nie pisnę nic więcej. Nie chcę zdradzać za dużo. Po drugie, f...