„Chata pod starym świerkiem” - Wioletta Piasecka.

Drogi Czytelniku... Zapraszam na drugą w tym roku recenzję powieści z Bożym Narodzeniem w tle. Święta Bożego Narodzenia i jego klimat? Jak najbardziej. Malownicze tereny? Obecne. Pewne siostry? Pewnie. Poróżnienie sprzed lat? Jest... Spotkanie po latach? Oczywiście. Pewien spadek? Będzie. Pewna stara chata? Kluczowa. Nowy początek? Znajdzie się. Sekrety? Będą. Kruchy spokój (oczywiście po czasie)? Tak. Kłamstwa? Cóż... Zdrada? Jest tu bardzo ważna. Chęć pomocy? Jasne. Między innymi właśnie to tym razem znajdziemy w najnowszej książce Wioletty Piaseckiej pod tytułem „Chata pod starym świerkiem”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury książki. Wspaniale było przenieść się do świata Jagody, Maliny, Artura, Jakuba, Mariki, Ireny, Oliwii, Mai, Marzenki, Fabiana, Huberta, Piotrusia, Klary, Mariki, Antka, Anny, Andrzeja, Zygmunta, Alicji, Alana, Jadzii i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze...