„Odrodzeni” - Colleen Houck.

Drogi Czytelniku... Starożytny Egipt? Tak. Historia? Oczywiście. Podróż? Jasne. Magia? Obecna. Klątwa? Cóż... Mistyczne siły? Jasne. Mitologia? Będzie. Problemy? Znajdą się. Rozdzielenie? Tak. Udręka? Niestety. Tarapaty? Cóż... Niebezpieczeństwa? Będą. Między innymi właśnie to serwuje nam Colleen Houck w książce pod tytułem „Odrodzeni”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście. Jest to drugi tom cyklu Strażnicy gwiazd. Miło było po raz drugi przenieść się do świata Lilliany, Amona, Astena, Ahmosa, Apopsa, Anubisa, Horusa, Maad i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Nie do końca są dobrze wykreowani, zróżnicowani i interesujący, jednak nieco lepiej niż w omie pierwszym. Muszę przyznać, że nadal lubię tylko Amona i jego braci. Niestety nie polubiłam Lilliany, mimo jej przemiany. Ciągle mnie czymś denerwowała... Dobra, nie...