„Więcej niż pocałunek” - Helen Hoang. (PIERWSZE TRZY ROZDZIAŁY) [PRZEDPREMIEROWO]

Drogi Czytelniku...

Dzisiaj recenzja inna niż wszystkie, mianowicie, dotyczy ona, uwaga, tylko trzech pierwszych rozdziałów książki.

Recenzja całości może znacznie odbiegać od tej przedstawionej poniżej.

Kobieta z problemami? Tak.

Mężczyzna do towarzystwa? Jest.
Nauka seksu? Obecna.
Zaintrygowani?
Mam nadzieję, że chociaż troszeczkę.

Ja byłam, nawet bardzo. To zawsze coś nowego.
Między innymi właśnie to będzie poruszać Helen Hoang w swojej powieści pod tytułem „Więcej niż pocałunek”. 
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, standardowo zapraszam do lektury.
Premiera już niedługo - 5 czerwca.


Wspaniale było na krótką (chętnie 'zajrzałabym' tam na dłużej, na pewno to zrobię przy okazji premiery całości powieści) chwilę przenieść się do świata Stelli, Michaela i innych.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.

Już odpowiadam.

Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i bardzo interesujący. Polubiłam Stellę. To dobra, lecz zagubiona dziewczyna (takie odniosłam wrażenie).
Jeśli zaś chodzi o Michaela, on nie przypadł mi do gustu. Jego zawód od razu mnie od niego odrzucił. O jego charakterze nie jestem jeszcze w stanie za wiele powiedzieć. 

Po drugie, początek fabuły. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to prawdziwy rollercoaster. Książka zaczyna się dość ciekawe. Akcja powoli biegnie do przodu. Autorka dawkuje nam emocje małymi porcjami. Już teraz nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych emocji i problemów, którymi obarczona jest Stella.

Po trzecie, ważne tematy. Dopiero rozpoczynam przygodę a już widzę, że autorka planuje morał i pokazuje nam...  Dobra. Nie zdradzę nic więcej. Koniecznie przeczytajcie książkę. :)

Po czwarte, styl. Powieść napisana jest w specyficznym stylu, pisarka ma lekkie pióro, ale jednak nie do końca lekko się to czyta (choć szybko).

Powieść nie będzie lekką lekturą do poduszki, bynajmniej na to wskazują pierwsze rozdziały.

Fragmenty świetnie pokazują co potrafi zrobić odważna i zdesperowana kobieta.

Pierwsze rozdziały praktycznie czytają się same. Czas podczas tej lektury zleciał niewiadomo kiedy (nie, nie tylko dlatego, że to tylko kilkadziesiąt stron). Historia zaczęła wciągać, sprawia, że chce się sięgnąć po więcej, być (nawet jeśli tylko podczas poznawania początków tej nietypowej znajomości) częścią życia naszych bohaterów.

Autorce dziękuję za początek tej historii.

Czekam na kolejne rozdziały.

Ogólna ocena - 5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ WCZEŚNIEJSZEGO PRZECZYTANIA FRAGMENTU POWIEŚCI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU MUZA. :)


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Sponsor. Tom 1” - K.N. Haner. [PRZEDPREMIEROWO]

„GPS Szczęścia, czyli jak wydostać się z Czarnej D.” - Magdalena Witkiewicz, Marzena Grochowska.

„Dom Węży” - Mateusz Lemberg.