„Strażnik” - Paulina Hendel.

Drogi Czytelniku...

Totalny chaos? Niestety.
Całkowity brak prądu? O zgrozo (nawet nie potrafię sobie tego wyobrażać...), muszę przytaknąć. 
Świat bez dostępu do internetu, telefonu, danych czy informacji? Oczywiście.
Życie w bardzo trudnych i niebezpiecznych warunkach? Tak.
Walka o przetrwanie każdego dnia? Tego na pewno nie zabraknie.

Silne osobowości? Znajdą się.
Demony ze słowiańskich wierzeń? No cóż... Są.
Śmierć? Zbiera żniwo.
Strach, krew, pot i łzy? To codzienność bahaterów...
Zaintrygowani?
Ja byłam i to bardzo. Gdy przeczytałam opis musiałam obowiązkowo sięgnąć po tę książkę.
Mam nadzieję, że Wy jesteście chociaż odrobinę zaciekawieni.

Właśnie taką rzeczywistość serwuje nam Paulina Hendel w powieści pod tytułem „Strażnik”. 
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, zapraszam do lektury.
Jest to pierwszy tom cyklu Zapomniana księga.
 


Wspaniale było przenieść się do świata Huberta, jego przyjaciela Ernesta, Jurka, księdza Adriana, Izy, jej ojca Mariana, Henryka, Mariki, Mikołaja, Adama, Jacka, Łukasza, jego ukochanej Kasi, Bartka, Ani, jej rodziców - Eli oraz Marka i innych.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.

Po pierwsze, bohaterowie. Są świetnie wykreowani, bardzo zróżnicowani i interesujący. Z czystym sumieniem mogę napisać, że polubiłam Huberta, Jurka oraz mieszkańców Święcina. Nie dało się inaczej. To wspaniali ludzie. Takimi osobami mogłabym się otaczać.

Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to prawdziwy rollercoaster, bynajmniej dla mnie. Książka zaczyna się (kończy zresztą też) 'bombą', jaka spada na naszych bohaterów (właściwie to głównie jednego bohatera), a w międzyczasie wcale nie jest spokojniej. Autorka serwuje nam emocje sporymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych emocji i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony. 

Po trzecie, rzeczywistość ze słowiańskimi demonami w tle. Paulina bardzo barwnie i szczegółowo, a przede wszystkim ciekawie przedstawia nam świat, w którym ludzie muszą walczyć o jedzenie, o wodę, o ciepło zimą, o w miarę bezpieczne miejsce do życia, o wszystko, świat, w którym człowiek człowiekowi jest najgorszym wrogiem. A w ciemnościach czają się najróżniejsze stworzenia rodem z najgorszych koszmarów. Swoją drogą wiele się o nich dowiedziałam choć Hubert i jego nowi przyjaciele nie byli przecież ekspertami w tym temacie.
Nie chciałabym się w tam znaleźć, oj nie chciałabym.


Po czwarte, (ukryta?) próba uświadomienia. Brawo, brawo i jeszcze raz brawo. Wprawdzie z dużym przymróżeniem oka, ale... Pani Paulina pokazuje nam tu pewną (jak dla mnie troszkę przerażąjącą) wizję świata, w którym kiedyś moglibyśmy się znaleźć (oczywiście bez strzyg i tym podobnych) jeśli nadal będziemy zmierzać ciągle w jednym, wiadomym kierunku. Tylko od nas zależy jak to wszystko się tak naprawdę potoczy. Może pora otworzyć oczy? Może tylko przesadzam? Kto wie. W każdym razie daję za to powieści plusa.

Po piąte, zakończenie. Wiecie co? Stop, chwila. Nie tego się spodziewałam. No dobra, może nie do końca tego. Autorka tu szokuje i zarazem nie szokuje (tak, wiem, zagmatwane to). Właściwie, można było przewidzieć jak to wszystko się skończy, choć ja początkowo obstawiałam troszkę inny przebieg ostatnich zdarzeń. Mimo wszystko ostatnie strony zachęcają do siegniecia po kolejną część.
Dobra, już nic więcej nie napiszę. Nie chcę przez przypadek zdradzić za wiele.  


Powieść, według mnie, pomimo poruszania niektórych kwestii (nie mam tu n myśli tylko demonów) jest lekką lekturą do poduszki.

Opowieść pokazuje, że świat tak naprawdę nigdy nie będzie przygotowany (ale czy na to można się w ogóle przygotować?) na kataklizm typu tego, który serwuje tu pisarka oraz to, że nawet (a w szczególności wtedy) powinnismy być sobie jak bracia i pomagać wzajemnie.

Książka praktycznie czyta się sama. Historia wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia (mimo iż cholernie (wybaczcie, musiałam) niebezpiecznego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniej kropki. 

Autorce bardzo dziękuję za tę pouczającą przygodę.

Nie mogę się już doczekać chwili, w której sięgnę po kontynuację.

Ogólna ocena - 5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA. :)


Komentarze

  1. Już sam początek Twojej recenzji mnie zaciekawił. Obecność w powieści wątku demonów ze słowiańskich wierzeń? Brzmi intrygująco! 🤗

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Sponsor. Tom 1” - K.N. Haner. [PRZEDPREMIEROWO]

„Z ciszy” - Martyna Senator.