„Warta ryzyka” - K. Bromberg. [PRZEDPREMIEROWO]

Drogi Czytelniku...

Na wstępie muszę zaznaczyć (co zapewne ponownie nikogo nie zdziwi), iż jest to książka zawierająca sceny seksu oraz wulgarne słownictwo, więc jest skierowana głównie do pełnoletnich miłośników literatury.

Ona i on? Niezmiennie.
Samotność? Oj, tak...

Kłopoty. Niestety.
Tajemnice? No cóż...
Krzywdy? Niezasłużone, ale jednak...
Radość, smutek, łzy? Pewnie!
Ryzyko? Tak.

Właśnie takie zestawienie serwuje nam K. Bromberg w swojej najnowszej powieści pod tytułem „Warta ryzyka”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, tak jak zawsze zapraszam do lektury.
Jest to trzeci i ostatni tom cyklu Życiowi bohaterowie. 

Wspaniale było przenieść się do świata Sidney, Graysona, małego Luke'a, Gradego, Dylan, Emmerson, Granta, Rissy, Zoe i innych. Oczywiście z niektórymi spotkałam się już wcześniej w poprzednich tomach.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.

Już odpowiadam.

Po pierwsze, bohaterowie. Są, tak jak za pierwszym i drugim razem świetnie wykreowani, zróżnicowani i bardzo interesujący.
Sidney i Graysona polubiłam niemal z marszu (jego lubiłam już wcześniej oczywiście). Zaimponowali mi. Czym? Tego oczywiście nie zdradzę, zapraszam do lektury.
Jeśli chodzi o małego Luke'a, cóż jego po prostu nie da się nie lubić, takiego syna mogłabym mieć.
Reszta, cóż z nimi różnie bywało, ale na szczęście większość wyszła na plus.

Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że był to prawdziwy rollercoaster, bynajmniej dla mnie, a nawet coś więcej. Tym razem, tak jak w tomie drugim akcja szybko się rozkręca, nie zwalnia ani na chwilę. 
Autorka dawkuje nam emocje solidnymi garściami (zwłaszcza w pewnych momentach). Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony. 

Po trzecie, smutek, śmiech i łzy. Kochani, autorka znów nie szczędzi nam emocji. Są momenty, w których nie obędzie się bez chusteczek. Będą potrzebne do wytarcia łez spowodowanych śmiechem (tym razem tych jest na szczęście więcej) oraz tych powstałych podczas ściskania gardła w pewnych chwilach... Znowu mogę śmiało napisać, że to prawdziwa tykająca bomba zegarowa, która wybucha gdy tego się najmniej spodziewamy. Oczywiście za to leci duży plus.

Po czwarte, ważne kwestie. Zdziwiłabym się gdyby tu tego zabrakło. Nie zdradzę jednak o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytając książkę sam je odkrył. Daję za to oczywiście tej historii kolejnego plusa. 

Po piąte, układ. Książka napisana jest z perspektywy dwóch osób - jego i jej. Oczywiście ponownie nie spodziewałam się tu niczego innego, w jej poprzedniczkach również tak było. Daję za to powieści kolejnego plusa.

Po szóste, sceny erotyczne. Po raz trzeci mogę przyznać, że nie są napisane zbyt wulgarnie, że są 'smaczne', da się przez nie bezproblemowo 'przebrnąć'. 

Powieść nie do końca jest lekką lekturą do poduszki, styl pisania autorki sprawia, że można ją do takich zaliczyć, lecz poruszana tematyka ją z tego grona zdecydowanie wyklucza.

Opowieść pokazuje, że rodzicielstwo naprawdę jest trudną sztuką oraz to, że czasami opłaca się postawić wszystko na jedną kartę.


Książka praktycznie czyta się sama. Historia wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia (mimo iż nieco zwariowanego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do końca.


Autorce ogromnie dziękuję za tę historię.

Z niecierpliwością czekam na kolejne książki autorki.

Ta część była najlepszą w całej trylogii.

Ogólna ocena - 5,5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ WCZEŚNIEJSZEGO PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU EDITIO RED. :)

Komentarze

  1. Ja nie znam twórczości autorki, ale źle dobrego o niej słyszałam, więc może czasu to zmienić. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo dobrego? :)

      Koniecznie skuś się sama i wyrób własne zdanie. :)

      Usuń
  2. Kolejna świetna książka (seria), która jest mi jeszcze nieznana. Skąd wiem, że powieść jest dobra, skoro jej nie czytałam? Dzięki Twojej recenzji. Wiem, że polecasz same dobre książki. 😉

    Jestem wzrokowcem i baaardzo podoba mi się okładka powieści. 😍

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na premiere

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Sponsor. Tom 1” - K.N. Haner. [PRZEDPREMIEROWO]

„Z ciszy” - Martyna Senator.

„Strażnik” - Paulina Hendel.