„Kusząca pomyłka” - Vi Keeland.

Drogi Czytelniku...

Na wstępie chcę zaznaczyć, że znajdziecie tu sceny erotyczne oraz wulgarne słownictwo (wprawdzie nie w nadmiarze), więc ta powieść skierowana jest głównie do pełnoletnich miłośników literatury.

Muzyka? Tak...
Pomyłka? Zdarzy się.
Niespodzianki? Pewnie.
Trudności? Będą.
Emocje? Tak!
Trudna przeszłość? Uhum.

Zaintrygowani?
Mam nadzieję, że tak.
Między innymi właśnie to znajdziemy w najnowszej książce Vi Keeland pod tytułem „Kusząca pomyłka”. 
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury.

Wspaniale było przenieść się do świata Rachel, Caine'a, Avy, Charliego, Davisa, Benny'ego, Riley i innych.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.

Po pierwsze, biorę w ciemno. Czytałam już wiele książek pani Keeland, sięgam po nie z prawdziwą przyjemnością (coraz większą z każdą kolejną pozycją), biorę je w ciemno. Ta książka zachęciła mnie do tego jeszcze bardziej. 

Po drugie, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, bardzo zróżnicowani i interesujący. Niestety muszę przyznać, że nie polubiłam tak do końca nikogo, nawet Rachel i Caine'a.
Dlaczego? Tego już nie zdradzę. Powiem tylko, że wszyscy mają coś na sumieniu. Po więcej zapraszam do stron książki.
Co do Benny'ego. Matko, to prawdziwy potwór, chciałam go zabić za to jaki jest i co zrobił.
Oczywiście nie pisnę już ani słowa.
Zapraszam do lektury.

Po trzecie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że prawdziwy rollercoaster to trochę za mało, przynajmniej dla mnie. Akcja przez cały czas płynie dość szybko, nie zwalnia ani na chwilkę, ciągle coś się dzieje. Autorka serwuje nam emocje dużymi porcjami. Oczywiście nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony.

Po czwarte, ważne tematy. Są tu poruszane. Płynie z nich też pewna nauka. Oczywiście standardowo daję za to dużego plusa. 

Po piąte, muzyka. jest tu wszechobecna, autorka nie traktuje jej tu po macoszemu tylko jako bardzo ważny element. Dla mnie to jest fajne, ponieważ bardzo sama ją lubię, brakuje mi tego w książkach.

Po szóste, emocje. Gwarantuję Wam, że ich tu nie zabraknie, od smutku do szczęścia. Zaopatrzcie się w chusteczki, gwarantuję, że się przydadzą.

Po siódme, układ. Książka napisana jest z perspektywy dwóch osób - jego i jej (częściej). Oczywiście za to daję książce kolejnego plusa.

Po ósme, zakończenie. Szczerze? Bardzo mi się podobało, sama chyba nie wymyśliłabym lepszego. Przyznaję oczywiście za to małego plusika.

Powieść jest lekką lekturą do poduszki (choć ledwo się łapie w tę kategorię).

Opowieść pokazuje, że czasami jedna pomyłka może wywrócić całe życie do góry nogami a jej konsekwencje mogą być bardzo zaskakujące.

Książka praktycznie czyta się sama. Historia wciąga, sprawia, że chce się być częścią (choć pokręconego) życia naszych bohaterów. 

Autorce bardzo dziękuję za tę przygodę, z niecierpliwością czekam na kolejne, mam nadzieję równie dobre perełki, które w przyszłości wyjdą spod pióra pani Keeland.


Ogólna ocena - 6/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU KOBIECE. :)


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Sponsor. Tom 1” - K.N. Haner. [PRZEDPREMIEROWO]

„Z ciszy” - Martyna Senator.

„Strażnik” - Paulina Hendel.