„Rhys” - Agnieszka Siepielska.

Drogi Czytelniku...

Na wstępie muszę zaznaczyć, iż jest to książka skierowana do pełnoletnich miłośników literatury, ponieważ zawiera wulgarne słownictwo i sceny erotyczne.

Mafia? Tak.
Wpływy? Stanowczo.
Wielkie pieniądze? Uhum...
Układy? Pewnie.
Emocje? Będą.

Sprytne zagrywki? Cóż...
Przekręty? Znajdą się.
Zawiść? Nie zabraknie.
Chęć zemsty? Niestety.
Między innymi właśnie to znajdziemy w książce Agnieszki Siepielskiej pod tytułem „Rhys”. 
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Jest to pierwszy tom cyklu Synowie zemsty
.


Wspaniale było przenieść się do świata Viviany, Rhysa, Amelii, Xaviera, Mike'a, Luka, Emilii, Jareda, Leandro, Ottavio, Helen, Emilio, Marii, Antonia, Helen i innych.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.

Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, bardzo zróżnicowani i interesujący. Rhysa i Vivianę polubiłam od razu. Z kolei Amelię, Marię, Emilio wprost przeciwnie, znienawidziłam.
Nie pisnę już nic więcej, nie chcę zdradzać za dużo.


Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja rozkręca się szybko, nie zwalnia ani na chwilkę, cały czas coś się dzieje. Autorka serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Vivianę.

Po trzecie, emocje. Zdradzę Wam, że uśmiałam się podczas czytania wiele razy, nie raz do łez. Daję za to sporego plusa.

Po czwarte, świat mafii. Cóż, przyznam, że miałam tu lekki niedosyt. Niestety nie do końca wczułam się w ten klimat. Czegoś mi tu brakowało. Muszę dać za to minusa.

Po piąte, zakończenie. Było... cóż nie powiem, że go nie przewidziałam, jednak sądzę, że żadne inne by tu nie pasowało.

Po szóste, układ. Książka napisana jest z perspektywy kilku osób, choć głównie Viviany. Przyznaję za to małego plusika.

Powieść, mimo tematyki, którą porusza, jest lekką lekturą do poduszki.

Opowieść pokazuje, że władza nie jest niczym dobrym, prowadzi głównie do cierpienia.

Książka praktycznie czyta się sama. Historia wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia (chociaż bardzo pokręconego i niebezpiecznego) naszych bohaterów i nie opuszczać jej aż do końca, bynajmniej w tej części. 

Autorce bardzo dziękuję za tę przygodę. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom.


Ogólna ocena - 5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NIEZWYKŁE. :)


Komentarze

  1. Nie wykluczam sięgnięcia po tę książkę w przyszłości. Recenzja jak zawsze rzetelnie napisana. :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Z ciszy” - Martyna Senator.

„Strażnik” - Paulina Hendel.

„Wszystko, czego pragnę w te święta” - Anna Langner. [PRZEDPREMIEROWO]