„Domek nad Jeziorem Borzymskim” - Agnieszka Łepki.
Drogi Czytelniku...
Młode siostry? Obecne.
Kłamstwa? Są.
Silne charaktery? I to nie dwa...
Napięcie? Będzie.
Zmiany? Tak.
Pewien spadek? Pewnie.
Trudne relacje rodzinne? Znajdą się.
Gwałt? Niestety...
Emocje? Oj, tak...
Tajemnice? Oczywiście.
Kobieca (i nie tylko) determinacja? Jasne.
Strach i odwaga? Będą.
Plany? I to spore.
Nieporozumienia? Cóż...
Między innymi właśnie taką mieszankę serwuje nam Agnieszka Łepki w swojej najnowszej książce pod tytułem „Domek nad Jeziorem Borzyńskim”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Miło było przenieść się do świata Oliwii, Moniki, Tymona, Grzegorza, Balbiny, Stefy, Sary, Dagmary, Jacka, Bogumiła, Sabiny, Sandry, Glorii, Wieśka, Gabrysi, Fryderyki, Igora, Wandy, Wiktora i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący. Polubiłam tu nasze siostry: Oliwii i Moniki. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o nikim innym, niektórych momentami miałam ochotę wręcz rozstrzelać (na przykład matkę dziewczyn)...
Nie napiszę jednak dlaczego. Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie jest do końca prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Muszę też przyznać, że akcja rozkręca się swoim tempem. Później aż do samego końca wcale nie było spokojniej, a pod koniec... Autorka serwuje nam emocje sporymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Oliwia i Monika.
Po trzecie, styl. Książka napisana jest naprawdę lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwia, bardzo uprzyjemnia czytanie i sprawia, że czyta się bardzo szybko (jak dla mnie zdecydowanie za szybko, książka mogłaby mieć jeszcze ze sto stron i ze dwa wątki...). Za to daję plusika.
Po czwarte, zakończenie. Warto do niego dotrzeć, choć pozostawia lekki niedosyt. Chciałam jeszcze chwilę 'pobyć' z naszymi bohaterami... Było mi szkoda, że tak szybko do niego dotarłam. Czy coś bym w nim zmieniła? Raczej nie.
Gwałt? Niestety...
Emocje? Oj, tak...
Tajemnice? Oczywiście.
Kobieca (i nie tylko) determinacja? Jasne.
Strach i odwaga? Będą.
Plany? I to spore.
Nieporozumienia? Cóż...
Między innymi właśnie taką mieszankę serwuje nam Agnieszka Łepki w swojej najnowszej książce pod tytułem „Domek nad Jeziorem Borzyńskim”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Miło było przenieść się do świata Oliwii, Moniki, Tymona, Grzegorza, Balbiny, Stefy, Sary, Dagmary, Jacka, Bogumiła, Sabiny, Sandry, Glorii, Wieśka, Gabrysi, Fryderyki, Igora, Wandy, Wiktora i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący. Polubiłam tu nasze siostry: Oliwii i Moniki. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o nikim innym, niektórych momentami miałam ochotę wręcz rozstrzelać (na przykład matkę dziewczyn)...
Nie napiszę jednak dlaczego. Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie jest do końca prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Muszę też przyznać, że akcja rozkręca się swoim tempem. Później aż do samego końca wcale nie było spokojniej, a pod koniec... Autorka serwuje nam emocje sporymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Oliwia i Monika.
Po trzecie, styl. Książka napisana jest naprawdę lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwia, bardzo uprzyjemnia czytanie i sprawia, że czyta się bardzo szybko (jak dla mnie zdecydowanie za szybko, książka mogłaby mieć jeszcze ze sto stron i ze dwa wątki...). Za to daję plusika.
Po czwarte, zakończenie. Warto do niego dotrzeć, choć pozostawia lekki niedosyt. Chciałam jeszcze chwilę 'pobyć' z naszymi bohaterami... Było mi szkoda, że tak szybko do niego dotarłam. Czy coś bym w nim zmieniła? Raczej nie.
Powieść jest lekką lekturą do poduszki.
Opowieść pokazuje, że czasami trzeba naprawdę wiele poświęcić aby odzyskać siebie, lecz często cena jest tego warta.
Książka praktycznie czyta się sama. Historia nawet wciąga i sprawia, że chce się być częścią życia (chociaż naprawdę smutnego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do końca.
Autorce bardzo dziękuję za tę przygodę. :)
Fajnie spędziłam czas przy tej lekturze, naprawdę polubiłam nasze siostry.
Ogólna ocena - 5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam, Iza.
ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NOVAE RES. :)

Komentarze
Prześlij komentarz