„Historia wilków” - Emily Fridlund. [PRZEDPREMIEROWO]

Drogi Czytelniku...

Dorastanie i jego okoliczności... młode lata...
Każdy ma związane z tym wspomnienia.
Lepsze lub gorsze.
To temat rzeka.
Porusza go Emily Fridlund swojej powieści pod tytułem „Historia wilków”. 

Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, zapraszam do lektury.
Coś czuję, że nie jedna osoba zdziwi się sięgając po tę książkę.


Nie do końca wspaniale było przenieść się do świata Madeline, jej rodziców, Paula, jego rodziców - Patry (Cleo) oraz Leo i innych.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.

Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, mało zróżnicowani i trochę interesujący. Niestey muszę przyznać, że nikogo nie polubiłam. Dlaczego? Cóż, zachowanie naszych person mnie denerwowało.

Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to stanowczo nie jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja przez cały czas płynie niczym niemal 'stojący w miejscu' staw, nie przyśpiesza ani na chwilkę. Autorka nie serwuje nam tu emocji nawet małymi porcjami (a wielka szkoda). Brakuje mi tu zaskakujących zwrotów akcji (choć rozumiem, że takie być może założenie miała autorka), wywoływania w nas skrajnych emocji i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony. 

Po trzecie, dorastanie. Cieszę się, że książka porusza tę kwestię, ja do tej pory rzadko trafiałam na ksiązki o tej tematyce. Moim zdanien tego typu książki są w dzisiejszych czasach bardzo potrzebne. To jedyna rzecz za którą mogę dać plusa. Szkoda tylko, że sposób przekazu nie bardzo do mnie trafił...

Po czwarte, styl. Niestety, pióro autorki nie 'przemawia' do mnie. Książka nie jest napisana 'lekkim' językiem.

Powieść nie jest lekką lekturą do poduszki.

Opowieść pokazuje, że otoczenie ma większy wpływ na nasze życie niż mogłoby się komuś wydawać, zwłaszcza w młodym wieku. Nie wspomnę już o ludziach, z którymi jesteśmy w najbliższych relacjach, ale o tym każdy wie, prawda?

Książka nie czyta się sama, przynajmniej ja tak miałam. Historia nie wciąga (naprawdę próbowałam, niestety nie 'zaiskrzyło'), nie sprawia, że chce się być częścią życia naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do końca. 

Autorce dziękuję za tę przygodę.


Ogólna ocena - 3/6. :)
POLECAM I NIE POLECAM JEDNOCZEŚNIE.
Mimo wszystko warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ WCZEŚNIEJSZEGO PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU EDITIO. :)


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Sponsor. Tom 1” - K.N. Haner. [PRZEDPREMIEROWO]

„Z ciszy” - Martyna Senator.

„Strażnik” - Paulina Hendel.