„Grzechy Sevina” - Penelope Ward.

Drogi Czytelniku...

Na wstępie chcę zaznaczyć, że znajdziecie tu sceny erotyczne oraz wulgarne słownictwo (wprawdzie nie w nadmiarze), więc ta powieść skierowana jest głównie do pełnoletnich miłośników literatury.

Ból? Niestety...
Niełatwa przeszłość? Niestety.
Prawdziwa miłość? Pewnie.
Trudności? Tak.
Trudy rodzicielstwa? Będą.
Religijność? Uhum.
Zdrady? Znajdą się...

Zaintrygowani?
Mam nadzieję, że tak.
Między innymi właśnie to znajdziemy w książce Penelope Ward pod tytułem „Grzechy Sevina”. 
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam oczywiście do lektury.

Wspaniale było przenieść się do świata Sevina, Evangeline, Elli, Luke'a, Emily, Lance'a, Olgi, Imogene, Calluma, Addy, Deana, Zacharego, Rose i innych.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.

Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i bardzo interesujący. Niestety muszę przyznać, że nie polubiłam tak do końca nikogo.
Dlaczego? Tego już nie zdradzę. Powiem tylko, że wszyscy mają coś na sumieniu. Po więcej zapraszam do stron książki.

Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że prawdziwy rollercoaster to trochę za mało, przynajmniej dla mnie. Akcja przez cały czas płynie niemal jednostajnie, nie zwalnia ani na chwilkę. Autorka serwuje nam emocje małymi porcjami. Muszę jednak przyznać, że nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych emocji i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Sevin.

Po trzecie, ważne tematy. Są tu poruszane. Płynie z nich też pewna nauka. Nie, nie zdradzę jaka. Odkryjcie to sami, powiem tylko, że dotyczy to między innymi rodzicielstwa. Oczywiście standardowo daję za to dużego plusa. 

Po czwarte, układ. Książka napisana jest z perspektywy dwóch osób - jego i jej. Oczywiście za to daję książce kolejnego plusa.

Po piąte, religijność. Ok, ja wszystko rozumiem, ale było tu tego zdecydowanie za dużo, sorry... ciężko było mi to 'strawić'...

Po szóste, zakończenie. Szczerze? Spodobało mi się, sama nie wymyśliłabym lepszego.

Powieść jest lekką lekturą do poduszki.

Opowieść pokazuje, że szczęście i cierpienie są ze sobą nierozerwalnie powiązane, jedno niestety nie może 'istnieć' bez drugiego.

Książka nie do końca czyta się sama choć historia mimo wszystko wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia naszych bohaterów. 

Autorce dziękuję za tę przygodę.


Ogólna ocena - 5/6. :)
POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU EDITIO RED. :)


Komentarze

  1. Masz dzisiaj niezłe tempo. :P

    Książka zapowiada się całkiem ciekawie. Jeśli nadarzy się okazja, chętnie się z nią zapoznam. ;)

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Sponsor. Tom 1” - K.N. Haner. [PRZEDPREMIEROWO]

„Z ciszy” - Martyna Senator.

„Strażnik” - Paulina Hendel.