„Krok naprzód” - Jakub Kowalik. [PRZEDPREMIEROWO]
Drogi Czytelniku...
Pewien rozwodnik? Obecny.
Pewna studentka po toksycznym związku? Jest.
Poszukiwanie stabilności? Jasne.
Napięcie? Będzie.
Poszukiwanie wsparcia i bliskości? Tak.
Różnica wieku? Pewnie.
Pewna studentka po toksycznym związku? Jest.
Poszukiwanie stabilności? Jasne.
Napięcie? Będzie.
Poszukiwanie wsparcia i bliskości? Tak.
Różnica wieku? Pewnie.
Emocje? Oj, tak.
Trudne decyzje? Będą i to na dużą skalę.
Tajemnice? Nie obędzie się bez nich.
Determinacja? Jasne.
Strach i odwaga? Będą.
Smutek, rozczarowanie? Cóż...
Terapia? Oczywiście.
Między innymi właśnie taką mieszankę serwuje nam Jakub Kowalik w swojej debiutanckiej książce pod tytułem „Krok naprzód”.
Jaki osiągnął efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Miło było przenieść się do świata Adama, Alicji, Ewy, Julki, Anny, Łucji, Karola, Pawła, Kasiuni, Marty, Moniki, Magdaleny, Michała, kotki Lilly i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Są nawet dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący. Polubiłam tu Adama, Alicję, Annę, nawet Martę. To pełne empatii osoby. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o nikim innym, a niektórych (na przykład Michała czy Monikę) miałam po prostu ochotę porządnie trzasnąć i udusić.
Nie napiszę jednak dlaczego. Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to jest prawdziwy emocjonalny rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Muszę przyznać, że akcja rozkręca się dość szybko. Później aż do samego końca wcale nie jest spokojniej, a pod koniec... Autor serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Alicja.
Po trzecie, styl. Książka napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwia, bardzo uprzyjemnia czytanie i sprawia, że czyta się ją bardzo szybko (jak dla mnie za szybko, książka mogłaby mieć jeszcze ze sto stron i ze dwa wątki...). Za to daję plusa.
Po czwarte, układ. Historię tę poznajemy z perspektywy Adama i Alicji. Nie wyobrażam sobie, żeby w przypadku tej powieści narracja byłą inna. Ta pasowała tu idealnie, uzupełniała wątki. Leci za to plusik.
Po piąte, trudne tematy. Tak, zdecydowanie są tu poruszane. Nie napiszę jednak o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytelnik sam to odkrył. Napomknę tylko, że autor dobrze poradził sobie z przedstawieniem nam pewnego problemu i jego możliwych konsekwencji. Przyznaję za to kolejnego plusa.
Po szóste, zakończenie. Było, cóż, nieco inne niż oczekiwane i to było fajne. Nie powiem, w pewnym momencie lekko mnie zaskoczyło. Miałam też ochotę udusić autora za pewną akcje, jednak mi przeszło.
Niczego mi tu w tej kwestii nie brakowało. Za to leci plusik.
Trudne decyzje? Będą i to na dużą skalę.
Tajemnice? Nie obędzie się bez nich.
Determinacja? Jasne.
Strach i odwaga? Będą.
Smutek, rozczarowanie? Cóż...
Terapia? Oczywiście.
Między innymi właśnie taką mieszankę serwuje nam Jakub Kowalik w swojej debiutanckiej książce pod tytułem „Krok naprzód”.
Jaki osiągnął efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Miło było przenieść się do świata Adama, Alicji, Ewy, Julki, Anny, Łucji, Karola, Pawła, Kasiuni, Marty, Moniki, Magdaleny, Michała, kotki Lilly i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Są nawet dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący. Polubiłam tu Adama, Alicję, Annę, nawet Martę. To pełne empatii osoby. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o nikim innym, a niektórych (na przykład Michała czy Monikę) miałam po prostu ochotę porządnie trzasnąć i udusić.
Nie napiszę jednak dlaczego. Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to jest prawdziwy emocjonalny rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Muszę przyznać, że akcja rozkręca się dość szybko. Później aż do samego końca wcale nie jest spokojniej, a pod koniec... Autor serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Alicja.
Po trzecie, styl. Książka napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwia, bardzo uprzyjemnia czytanie i sprawia, że czyta się ją bardzo szybko (jak dla mnie za szybko, książka mogłaby mieć jeszcze ze sto stron i ze dwa wątki...). Za to daję plusa.
Po czwarte, układ. Historię tę poznajemy z perspektywy Adama i Alicji. Nie wyobrażam sobie, żeby w przypadku tej powieści narracja byłą inna. Ta pasowała tu idealnie, uzupełniała wątki. Leci za to plusik.
Po piąte, trudne tematy. Tak, zdecydowanie są tu poruszane. Nie napiszę jednak o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytelnik sam to odkrył. Napomknę tylko, że autor dobrze poradził sobie z przedstawieniem nam pewnego problemu i jego możliwych konsekwencji. Przyznaję za to kolejnego plusa.
Po szóste, zakończenie. Było, cóż, nieco inne niż oczekiwane i to było fajne. Nie powiem, w pewnym momencie lekko mnie zaskoczyło. Miałam też ochotę udusić autora za pewną akcje, jednak mi przeszło.
Niczego mi tu w tej kwestii nie brakowało. Za to leci plusik.
Powieść nie do końca jest lekką lekturą do poduszki.
Opowieść pokazuje, że aby ruszyć naprzód trzeba zawsze zamknąć wszystkie niedokończone sprawy oraz to, że komunikacja jest kluczem do zbudowania zdrowej relacji.
Książka praktycznie czyta się sama. Historia mnie wciągnęła i sprawiła, że chciałam być częścią życia (chociaż momentami bardzo przygnębiającego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniej litery.
Autorowi bardzo dziękuję za tę przygodę, była dość pouczająca. :)
Myślę, że zostanie ze mną na dłużej.
Opowieść pokazuje, że aby ruszyć naprzód trzeba zawsze zamknąć wszystkie niedokończone sprawy oraz to, że komunikacja jest kluczem do zbudowania zdrowej relacji.
Książka praktycznie czyta się sama. Historia mnie wciągnęła i sprawiła, że chciałam być częścią życia (chociaż momentami bardzo przygnębiającego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniej litery.
Autorowi bardzo dziękuję za tę przygodę, była dość pouczająca. :)
Myślę, że zostanie ze mną na dłużej.
Ogólna ocena - 5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam, Iza.
ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ WCZEŚNIEJSZEGO PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU REWIZJA. :)
Komentarze
Prześlij komentarz