„Miłość przez przypadek” - Weronika Górska.

Drogi Czytelniku...

Młoda kobieta? Obecna.
Przypadkowe spotkanie? Jest.
Silne charaktery? I to nie dwa...
Napięcie? Będzie.
Przeprowadzka? Tak.

Pewne mieszkanie? Pewnie.
Nowy szef? Znajdzie się.
Praca w wydawnictwie? Jasne.

Emocje? Oj, tak.
Tajemnice? Oczywiście.
Kobieca (i nie tylko) determinacja? Oczywiście.
Strach i odwaga? Będą.
Plany? I to spore.
Nieporozumienia? Cóż...

Między innymi właśnie taką mieszankę serwuje nam Weronika Górska w swojej debiutanckiej książce pod tytułem „Miłość przez przypadek”. 
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.


Wspaniale było przenieść się do świata Charlie, Ethana, Lei, Jasmine, Caroline, Williama, Rose, Coltona, Mii, Scotta, Sophie, Evy, Natalie, Gabriela i innych.
 
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.


Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i bardzo interesujący. Polubiłam tu Charlie i jej szefa Ethana. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o nikim innym, niektórych momentami miałam ochotę wręcz rozstrzelać (Ethana też)...
Nie napiszę jednak dlaczego. Nie chcę zdradzać za dużo.


Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie jest do końca prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Muszę przyznać, że akcja rozkręca się bardzo szybko. Później aż do samego końca wcale nie jest spokojniej, a pod koniec... Autorka serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Charlie.


Po trzecie, styl. Książka napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwia, bardzo uprzyjemnia czytanie i sprawia, że czyta się bardzo szybko (jak dla mnie za szybko, książka mogłaby mieć jeszcze ze sto stron i ze dwa wątki...). Za to daję plusika.

Po czwarte, zakończenie. Warto do niego dotrzeć, choć pozostawia niedosyt. Było mi szkoda, że tak szybko do niego dotarłam.


Powieść jest lekką lekturą do poduszki.


Opowieść pokazuje, że granica między obowiązkami, relacjami służbowymi a prawdziwym uczuciem czasami jest naprawdę cieniutka... 


Książka praktycznie czyta się sama. Historia nawet wciąga i sprawia, że chce się być częścią życia (chociaż naprawdę pokręconego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniej litery. 


Autorce bardzo dziękuję za tę przygodę. :)
Fajnie spędziłam czas przy tej lekturze.


Ogólna ocena - 5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NOVAE RES. :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Cenny dług” - Marika Borula.

„Zdradliwi i wierni” - Katarzyna Wiktoria Łuczyńska.

„Perfectly Imperfect” - Klaudia Grubba. [PRZEDPREMIEROWO]