„I will wait for you” - Monika Kondas.

Drogi Czytelniku...

Na wstępie chcę zaznaczyć, że jest to lektura dla raczej pełnoletnich czytelników, ponieważ zawiera choćby wulgarne słownictwo i lekkie sceny erotyczne.


Pewna młoda dziewczyna? Jest.
Duże zmiany? Jasne.
Strach? A jakże.
Trzymanie pod kloszem? Tak.
Charyzmatyczni bracia? Są.
Uczucie przytłoczenia? Jest.
Wrogowie? Cóż...
Zaskakujące wydarzenia? Pewnie.
Problemy? Obecne.

Miłość? Cóż...
Zemsta, pragnienia? Będą.
Między innymi właśnie to znajdziemy w najnowszej książce autorstwa Moniki Kondas pod tytułem „I will wait for you”. 
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, standardowo odsyłam do lektury, książki oczywiście.

Wspaniale było przenieść się do świata Angeliny, Xaviera, Maddoxa, Leandra, Sonii, Luki, Tulii, Alexa, Jaspera, Victorii i innych.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.


Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i interesujący (zwłaszcza niektórzy).
Mogę przyznać, że polubiłam tu tylko Angelinę. Jest młoda, wiele przeszła a i tak (przynajmniej w mojej ocenie) dobrze sobie radziła.
Niestety nie mogę tego napisać o nikim innym, a bardzo bym chciała o jej braciach (oni byli denerwujący, ale poza tym jakoś mnie tak od siebie odpychali sposobem bycia) i Xavierze.
Dobra, nie piszę nic więcej, nie chcę zdradzać za dużo.


Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja wprawdzie rozkręca się dość szybko, później wcale nie jest spokojnie, a finał... (dobra, już nic więcej nie zdradzam), ale to troszkę za mało. Autorka serwuje nam emocje sporymi porcjami (zwłaszcza w niektórych momentach). Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Angelina.

Po trzecie, emocje. Znajdziecie tu cały ich kalejdoskop, gwarantuję (zwłaszcza w pewnych momentach, jednak nie zdradzę oczywiście jakich). Przyznaję za to kolejnego plusa.
Przyznam, że chwilami ubawiłam się podczas tej lektury i to bardzo.


Po czwarte, układ. Historię poznajemy z kilku perspektyw, głównie Angeliny i Xaviera. To uzupełniało wątki. Sama nie rozegrałabym tego lepiej, chociaż czegoś mi tu brakowało (kurczę, najgorsze jest to, że sama nie wiem czego). 


Po piąte, styl. Książka napisana jest lekkim językiem, przyjemnie dla oka, dzięki czemu czyta się ją łatwo i bardzo szybko. Daję za to kolejnego plusa.

Po szóste, zakończenie. Zdecydowanie warto do niego dotrzeć, chociaż nie było jakoś specjalnie zaskakujące (przynajmniej dla mnie). Przyznam, że cieszę się, że ta historia skończyła się właśnie w taki a nie inny sposób. Leci za to kolejny plusik.


Powieść jest lekką lekturą do poduszki.

Opowieść pokazuje, że 'złota klatka' to wciąż klatka i więzienie... 


Książka praktycznie czyta się sama. Historia nawet wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do finału.

Autorce dziękuję za tę przygodę. :)
Cieszę się, że poznałam tę historię.


Ogólna ocena - 5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU BEYA. :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Cenny dług” - Marika Borula.

„Zdradliwi i wierni” - Katarzyna Wiktoria Łuczyńska.

„Perfectly Imperfect” - Klaudia Grubba. [PRZEDPREMIEROWO]