„Obudź się, Anno!” - Kris James.

Drogi Czytelniku...

Na wstępie chcę zaznaczyć, że jest to powieść skierowana do pełnoletnich miłośników literatury, ponieważ zawiera wulgarne słownictwo, sceny erotyczne oraz liczne sceny przemocy (nieraz dość brutalne).


Pewna młoda kobieta? Obecna.
Pewien mężczyzna? Tak.
Toksyczny związek? Jest...
Złamane serce? Cóż...
Pewna rezydencja? Będzie.
Pewna kolacja, od której wszystko się zaczęło? Niestety...
Strach? Ogromny.
Dawna miłość? Jasne.

Trauma? Pewnie.
Sekta? Uhum... 
Determinacja? Znajdzie się.
Rytuały? Nie jeden...

Emocje? I to wiele.
Przemoc? A jakże.
Ciągła walka? Obecna i to na dużą skalę.
Pozory? Cóż...
Więzienie? Nie tylko symboliczne...
Sekrety? Wiele.
Kłamstwa? Nie jedno.

Między innymi właśnie taką mieszankę serwuje nam Kris James w swojej debiutanckiej książce pod tytułem „Obudź się, Anno!”. 
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.


Wspaniale było przenieść się do świata Anny, Łukasza, Jana, Konrada, Leo, Basi, Amelcii, Kacpra, Piotra, Janki, Władzia, Zosi, Michała, Piotrka, Oli, Alicji, Magdy, Marcina i innych.
 
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.


Po pierwsze, bohaterowie. Są bardzo dobrze wykreowani, dość zróżnicowani i bardzo interesujący. Polubiłam tu tylko Annę i Łukasza (mimo jego przeszłości). To bardzo empatyczne persony pomimo tego co przeszły.
Za to przykładowo Jan i Konrad... ich wręcz momentami miałam ochotę udusić...
Dobra, już milczę n
ie chcę zdradzać za dużo.

Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to prawdziwy, zwłaszcza emocjonalny, rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Muszę przyznać, że akcja rozkręca się bardzo szybko. Później aż do samego końca wcale nie jest spokojniej, a pod koniec... Autor serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Anna.


Po trzecie, styl. Książka, mimo tematyki, którą porusza, napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwia, bardzo uprzyjemnia czytanie i sprawia, że czyta się bardzo szybko (jak dla mnie zbyt szybko, książka mogłaby mieć jeszcze ze sto stron... i ze trzy wątki, chciałabym dłużej 'pobyć' z naszymi personami... Za to daję plusa.

Po czwarte, zakończenie i przekaz. Zdecydowanie warto dotrzeć do końca tej historii. Osobiście liczyłam na to, że finał będzie inny...
A przekaz? Tak, jest tu wyraźny, lecz nie zdradzę dokładnie jaki. Leci za to nas
tępny plusik.

Po piąte, sekta, rytuały. Cóż... to zdecydowanie nie jest część dla każdego... Muszę jednak przyznać, że autor w tej kwestii się postarał... Leci za to plusik.


Powieść nie do końca jest lekką lekturą do poduszki.


Opowieść pokazuje, że czasami nie warto milczeć oraz o tym, że prawdziwa siła i determinacja rodzi się podczas prawdziwego niebezpieczeństwa.


Książka, mimo tematyki i wątków, które porusza, praktycznie czyta się sama. Historia naprawdę wciąga i sprawia, że chce się być częścią (dobra, może nie przez cały czas) życia (chociaż naprawdę niebezpiecznego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniej kropki.


Autorowi bardzo dziękuję za tę przygodę. :)
Ta historia była naprawdę... hmm... inna...
Nie mogę się doczekać kolejnych powieści autora. :)


Ogólna ocena - 5,5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU REWIZJA. :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„I'm your Lotte” - Rosalie Wilson.

„Cenny dług” - Marika Borula.

„Droga do władzy. Spin off Konsorcjum Część Druga” - A.S. Sivar.