„Wojenna burza” - Victoria Aveyard.

Drogi Czytelniku...

Zemsta, wojna, bitwy, miłość, zdrady, zawiść, intrygi, ból...
Między innymi właśnie to porusza Victoria Aveyard w swojej powieści
pod tytułem „Wojenna burza”. 

Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie oczywiście zapraszam do lektury.
Jest to czwarty, ostatni tom z cyklu Czerwona królowa.


Wspaniale było przenieść się do świata Farley, Camerona, Gisy, Mare, Bree, Kilorna, Cala, Marvena, Iris, Anabel, Elane, Ptolemejusza, Evangeline, Volvo, Larentii, Davidsona, Feral, Juliana i innych.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.

Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i interesujący. Z czystym sumieniem mogę przyznać, że nie polubiłam tak naprawdę nikogo. Dlaczego tak jest? Cóż, po prostu nikt nie przypadł mi do gustu. Każdy ma coś na sumieniu.

Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że rollercoaster to to nie był, oj nie był, bynajmniej dla mnie. Akcja powieści jest troszkę monotonna i to niestety przez jej zdecydowaną większość, choć powiem, że w pewnych momentach nie brakowało zaskakujących zwrotów akcji.

Po trzecie, rodzaje krwi ludzi. Autorka bardzo fajnie wymyśliła tu Czerwonych (czerwona krew) - zwykli ludzie, Srebrnych (srebrna krew) - przy pomocy różnych przedmiotów mają zdolności paranormalne oraz Nowych (również czerwona krew) - mają zdolności paranormalne, nie potrzebują do tego przedmiotów. Za to daję książce plusa.

Po czwarte, podział rozdziałów. Rozdziały w tej powieści są podzielone na poszczególnych bohaterów (w większości kobiet). Muszę przyznać, że bardzo mi się to podoba. 

Po piąte, wojna, wojna i... Jeszcze raz wojna. Polecam tę pozycję szczególnie miłośnikom tejże właśnie. Jeśli chodzi o mnie mogłoby być jednakowoż mniej bitew i rozlewu krwi...
Często się gubiłam kto z kim... Pisarka trochę tu zagmatwała... 


Po szóste, natłok. Czego? Nazw i opisów. Ok, lubię gdy wszystko jest dobrze opisane, ale do przesady... W tym wypadku autorka stanowczo przesadziła...

Po siódme, niedokończone wątki. Jest to finałowy tom serii, a wiele wątków zostało niewyjaśnionych do końca. Pytam się dlaczego? Daję za to ogromnego minusa powieści. 

Powieść stanowczo nie jest lekką lekturą do poduszki.

Opowieść pokazuje, że zemsta i zawiść nigdy nie prowadzą do niczego dobrego, jest to 'błędne, nigdy nie zamykające się koło', które tak naprawdę funduje nam tylko ból i cierpienie, w żadnym wypadku nie daje ukojenia.

Książka praktycznie czyta się sama. Historia trochę wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia (mimo iż ogromnie niebezpiecznego) naszych bohaterów i nie opuszczać aż do końca bitw. 

Autorce bardzo dziękuję za tę historię.


Ogólna ocena - 4,5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU OTWARTE. :)

Komentarze

  1. Już sam początek (Zemsta, wojna, bitwy, miłość, zdrady, zawiść, intrygi, ból...) zachęca mnie do zapoznania się tą serią. Czytałaś poprzednie części? Jeśli tak - polecasz? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też polecam poprzednie częściej, mimo, że główną bohaterka potrafi przyprawić o ból głowy 😂 aczkowliek jestem troszkę zawiedziona zakończeniem. Aveyard zostawiła sobie otwartą furtkę. A ja mam jeszcze kilka niewyjaśnionych sytuacji i pytań. Nie lubię trwać w niewiedzy 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy takie samo zdanie na temat tej książki. ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Sponsor. Tom 1” - K.N. Haner. [PRZEDPREMIEROWO]

„Z ciszy” - Martyna Senator.

„Strażnik” - Paulina Hendel.