„Naugia. Tajemnica bariery” - Dorota Tomaszewska.

Drogi Czytelniku...

Ratowanie świata? Obecne.
Pewna tajemnica kryształu i księgi? Jest.
Pewna stara księga? Jasne.
Pewien turniej? Będzie.
Zdrada? Nie obędzie się bez niej.
Magia? Pewnie.
Sekrety? Oczywiście.

Gildie? Są.
Pewien kronikarz, spisywanie historii? Tak.
Pewna tajemnicza Bariera? A jakże.
Pewna księżniczka? Nie inaczej.
Odwaga? Jest.
Ciekawość? Oczywiście.
Próba szukania swojej drogi? Uhum.

Między innymi właśnie to serwuje nam Dorota Tomaszewska w swojej debiutanckiej książce dla młodszych czytelników pod tytułem „Naugia. Tajemnica bariery”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Mam nadzieję, że jest to pierwszy tom (jeśli powstanie kolejny) cyklu Naugia (nazwa robocza).


Miło było przenieść się do świata Miłka, Kory, Malkolma, Miłosława, Gai, Tessy, Arriela, Melpomeny i innych.
 

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.


Po pierwsze, bohaterowie. Znów są dobrze wykreowani, dość interesujący i zróżnicowani. Polubiłam tu Miłka, Korę i Tessę. Nie dało się inaczej.
Mimo pozytywnego charakteru niektórzy czasami mnie denerwowali i jakoś było mi z nimi nie po drodze.
Nie napiszę już nic więcej, nie chcę zdradzać za dużo.


Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie, jednak w tym przypadku wcale nim być nie musi. Akcja rozkręca się swoim tempem, jednak zawsze się coś działo. Nie było spokojnie ani przez chwilkę. Autorka nie serwował nam emocji dużymi porcjami (no może w pewnych chwilach). Troszkę brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji (nie były tu takie istotne), lecz nie wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Miłek.


Po trzecie, styl. Książka (co jest oczywiście zrozumiałe i konieczne w przypadku powieści dla młodszych czytelników) jest napisana bardzo lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To zdecydowanie uprzyjemnia i przyśpiesza czytanie. Młodsi czytelnicy na pewno nie będą mieli problemu z przekazem. Muszę dać za to plusika.


Po czwarte, zakończenie. Było... cóż musicie sami się o tym przekonać. Muszę przyznać, że nie takiego finału się spodziewałam i to było fajne (osobiście obstawiałam coś innego, oczywiście nie zdradzę dokładnie co (szczerze, to moje obstawienie było aż nazbyt oczywiste).
Moim zdaniem młodsi czytelnicy również będą z niego zadowoleni. Leci za to następny plusik.


Powieść zdecydowanie jest lekką lekturą do poduszki (nie wyobrażam sobie żeby było inaczej).


Opowieść pokazuje, że warto w życiu walczyć o swoje marzenia, o swoje pragnienia (nawet jeśli to wydaje się z góry przegraną sprawą), nikt za nas tego nie zrobi.


Książka praktycznie czyta się sama. Historia mnie naprawdę wciągnęła, chciałam być częścią życia naszych bohaterów i wraz z Miłkiem opowiadać i tworzyć niezwykłe przygody, nie chciałam go opuszczać aż do finału, naprawdę byłam ciekawa jak faktycznie się sprawy miały. Kibicowałam Miłkowi na każdym kroku.


Autorce dziękuję za tę przygodę naszego kronikarza. :)
Jest to wręcz idealna historia do czytania na głos dziecku, lecz samo również może śmiało ją czytać i mieć z tego wiele frajdy, naprawdę wiele.
Nadaje się również dla nieco starszych, sama przyjemnie spędziłam przy niej ten marcowy, trudny dla mnie, czas.

Mam nadzieję, że ewentualna kontynuacja (jeśli powstanie) wyjdzie w miarę szybko. :)


Ogólna ocena - 6/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NOVAE RES. :)

Komentarze

  1. Fajnie, że ta historia tak Cię wciągnęła i pomogła przetrwać gorszy czas w marcu. Choć to kompletnie nie moje klimaty, to po Twojej recenzji widać, że autorka stworzyła coś wartościowego. Cieszę się, że trafiłaś na taką lekturę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Cenny dług” - Marika Borula.

„Zdradliwi i wierni” - Katarzyna Wiktoria Łuczyńska.

„Perfectly Imperfect” - Klaudia Grubba. [PRZEDPREMIEROWO]