„Kłamstwa, które mnie stworzyły” - Katarzyna Garczyk.
Drogi Czytelniku...
Na wstępie chcę zaznaczyć, że jest to opowieść skierowana głównie do pełnoletnich miłośników literatury, ponieważ zawiera między innymi sceny erotyczne (nieliczne, lecz jednak...).
Na wstępie chcę zaznaczyć, że jest to opowieść skierowana głównie do pełnoletnich miłośników literatury, ponieważ zawiera między innymi sceny erotyczne (nieliczne, lecz jednak...).
Młoda dziewczyna po przejściach? Obecna.
Były agent CIA? Jest.
Strata bliskiej osoby? Niestety...
Obsesja zemsty? Tak.
Ostatnie zadanie? Będzie.
Choroba? Oj, tak.
Tatuaże? Pewnie.
Więzienie? Znajdzie się.
Tajemnice? Będą i to na dużą skalę.
Kłamstwa? Jasne.
Ośrodek leczenia uzależnień? Oczywiście.
Chęć ucieczka? A jakże...
Gra polityczna w tle? Uhum...
Determinacja? Ogromna.
Strach i odwaga? Będą.
Siła? Wielka.
Pragnienia? Spore.
Wysoka cena prawdy? Nieplanowana.
Między innymi właśnie to znajdziemy w najnowszej książce Katarzyny Garczyk pod tytułem „Kłamstwa, które mnie stworzyły”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Jest to pierwszy tom cyklu Skradzione życie.
Miło było przenieść się do świata Jeffreya, Rosalie, Jocelyn, Camille, Williama, Andrew, Marcela, Natalie, Trenta, Olivii, Eleonor, Thomasa, Dave'a i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Są dość dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący. Niestety nie polubiłam tu nikogo, chociaż chciałam Jocelyn. Z nikim nie było mi zwyczajnie tu po drodze... Jest to w tym przypadku plus.
Nie napiszę dlaczego.
Nie chcę zdradzać za dużo.
Tajemnice? Będą i to na dużą skalę.
Kłamstwa? Jasne.
Ośrodek leczenia uzależnień? Oczywiście.
Chęć ucieczka? A jakże...
Gra polityczna w tle? Uhum...
Determinacja? Ogromna.
Strach i odwaga? Będą.
Siła? Wielka.
Pragnienia? Spore.
Wysoka cena prawdy? Nieplanowana.
Między innymi właśnie to znajdziemy w najnowszej książce Katarzyny Garczyk pod tytułem „Kłamstwa, które mnie stworzyły”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Jest to pierwszy tom cyklu Skradzione życie.
Miło było przenieść się do świata Jeffreya, Rosalie, Jocelyn, Camille, Williama, Andrew, Marcela, Natalie, Trenta, Olivii, Eleonor, Thomasa, Dave'a i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Są dość dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący. Niestety nie polubiłam tu nikogo, chociaż chciałam Jocelyn. Z nikim nie było mi zwyczajnie tu po drodze... Jest to w tym przypadku plus.
Nie napiszę dlaczego.
Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Muszę jednak przyznać, że akcja rozkręca się dość szybko. Później aż do samego końca wcale nie jest spokojniej, a na zakończenie... Autorka serwuje nam emocje sporymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji oraz wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony.
Po trzecie, styl. Książka napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwia, bardzo uprzyjemnia czytanie i sprawia, że czyta się bardzo szybko (jak dla mnie za szybko, książka mogłaby mieć jeszcze ze dwieście stron i co najmniej ze trzy wątki...). Za to daję plusa, ale i malutkiego minusika.
Po czwarte, układ. Historię poznajemy tu z kilku perspektyw, głównie Jeffreya i Jocelyn. Ta narracja tu bardzo pasowała. Bez tego zabiegu historia byłaby niekompletna. Oczywiście przyznaję za to plusa.
Po piąte, zakończenie. Warto, zdecydowanie warto do niego dotrzeć, było nieco zaskakujące, mi się podobało i cieszę się, że właśnie takie było. Nie chciałabym by było inne... Pozostawia lekki niedosyt. Leci za to następny plus.
Powieść mimo wszystko jest lekką lekturą do poduszki.
Opowieść pokazuje, że czasami najtrudniej ocalić siebie, zwłaszcza gdy życie zbudowane jest na kłamstwie.
Książka praktycznie czyta się sama. Historia wciąga i sprawia, że chce się być częścią życia (chociaż naprawdę pokręconego i często niebezpiecznego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniej kropki, przynajmniej w tym tomie.
Autorce bardzo dziękuję za tę przygodę. :) Mimo iż była nieco pokręcona, dość fajnie spędziłam przy niej czas. Niestety muszę przyznać, że czegoś mi w niej momentami brakowało... jakby autorka nie wykorzystała pełnego potencjału tej historii, choć było blisko...
Z niecierpliwością czekam na kontynuację, muszę się dowiedzieć jak dalej potoczą się losy Jocelyn.
Ogólna ocena - 5,5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam, Iza.
ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU REWIZJA. :)

Komentarze
Prześlij komentarz