„Andromeda” - Anna Kasiuk.

Drogi Czytelniku...

Młodość...
Możliwość popełniania błędów...
Nauka poprzez ich popełnianie...

Wybaczanie ich...
To tak naprawdę piękny czas (lecz momentami bardzo trudny do przebrnięcia), choć wiele osób myśli inaczej.
Wiele dzieciaków chce być od razu dorosłymi, nie zdając sobie sprawy z czym to się tak naprawdę równa.

Kwestię tę porusza Anna Kasiuk w swojej najnowszej powieści pod tytułem „Andromeda”.
Jest to (na całe szczęście :) ) pierwszy tom.

Wspaniale było przenieść się do świata Judyty, jej taty, jej kochanych zwierzaków, jej przyjaciółki Oliwii, Eleonory, Szymona, Pawła, Daniela, Aleksandry, Zosi, Magdy i innych.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.

Po pierwsze, bohaterowie. Są świetnie wykreowani, bardzo zróżnicowani i ogromnie interesujący. Absolutnie niczego mi w nich nie brakowało. Autorka zadbała tu o każdy szczegół, zwłaszcza jeśli chodzi o Judytę. Polubiłam ją z całego serca. Muszę przyznać, że wiele mnie z nią łączy. Chodzi mi szczególnie o poglądy na pewne sprawy i sposób bycia (oczywiście tej 'nowej' Judyty), a równocześnie bardzo jej współczułam sytuacji w jakiej się znalazła, tego jak życie ją 'niszczyło' psychicznie. Niestety, za co chwilami miałam ochotę ją udusić, częściowo na jej własne życzenie. Nie zdradzę jednak o co dokładnie chodzi. Moją sympatię zdobyła również Eleonora. To wspaniała persona, pełna ciepła, miłości i zrozumienia. Cieszę się, że pojawiła się w życiu Judyty i jej taty. Za to szczerze znienawidziłam Daniela, Olkę i Zosię. Podczas czytania miałam ochotę wielokrotnie ich spoliczkować, by się otrząsnęli i przemyśleli wiele spraw. Nigdy nie zrozumiem ludzi ich pokroju, nigdy...

Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to prawdziwy rollercoaster, bynajmniej dla mnie. Akcja przez niemal całą powieść płynie spokojnie, Ania dawkuje czytelnikowi emocje stopniowo. Pod koniec jednak nieco przyśpiesza i nie zwalnia już końca. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w czytelniku skrajnych emocji i problemów, którymi autorka obarcza na każdym kroku naszych bohaterów, a zwłaszcza  Judytę.

Po trzecie, świat 'znajdujący się w głowie' Judyty, lecz nie tylko. Pisarka porwała mnie do niego, zamknęła (niczym w klatce) i nie chce wypuścić nawet po skończonej lekturze. Czułam się tak, jakbym uczestniczyła we wszystkim, jakbym 'siedziała w głowie' naszej bohaterki, widziała to co ona, a nawet czuła dokładnie to samo...
Mam ochotę rzucić wszystko, wziąć walizki, spakować się i przeprowadzić do takiego zakątka, w jakim mieszkała Judyta z tatą. Myślę, że tak jak oni doskonale bym się tam czuła. Taki 'azyl' potrzebny jest każdemu. Ania świetni pokazała jego zbawienny wpływ na człowieka na przykładzie lokatorów pewnego domu przy lasku.


Po czwarte, ważne tematy. Bardzo się cieszę, że autorka je porusza. W dzisiejszych czasach jest to bardzo potrzebne.

Po piąte, pewna przypowieść. Bardzo fajnie, że pisarka ją przytoczyła w swojej powieści, pasuje tu idealnie. Pozwólcie, że się nią z Wami podzielę, choć myślę, że wielu z Was ją zna.
Indianie, podobnie jak i inne ludy pierwotne, przekazywały swe mądrości ustnie z pokolenia na pokolenie. Starsi uczyli swoich potomków poprzez przypowieści i legendy. Zazwyczaj siadali w kręgu i przy ognisku starszyzna snuła opowieści, w których skrywała się cała mądrość Indian, tak dogłębna, a zarazem tak prosta i ponadczasowa w swym przekazie i sensie (kurcze, sama zapragnęłam tak teraz siąść przy ognisku i posłuchać takich historii).
Jedną w wielu mądrych i pięknych przypowieści jest przypowieść Indian z plemienia Cherokee, najliczniejszego plemienia Indian zamieszkujących Stany Zjednoczone Ameryki. Jest krótka i bardzo wyrazista:
W wiosce Indian jeden ze starszych nauczał swe wnuki.
Pewnego dnia powiedział im te słowa:
- W moim wnętrzu toczy się walka.
To straszna walka.
Walka toczy się między dwoma wilkami.
Jeden z nich, czarny,reprezentuje strach, lęk, zawiść, zal, smutek, zazdrość, arogancję, chciwość, poczucie winy, użalanie się nad sobą, kłamstwo, urazę, fałszywą dumę, poczucie wyższości o poczucie niższości.
Drugi wilk, biały, ukazuje miłość, radość, zadowolenie, hojność, prawdę, życzliwość, zgodę, nadzieję, pokój, akceptację, chęć zrozumienia, wiarę i współczucie.
Ta walka odbywa się również wewnątrz nas i we wnętrzu każdej innej osoby.
Po skończonej opowieści jedno z dzieci zapytało:
- Dziadku, powiedz mi, który z dwóch wilków wygrywa?
Na to stary Indian odparł:
- Ten, którego karmisz.

W swojej powieści autorka właśnie to między innymi próbuje nam uświadomić.


Powieść mimo wszystko jest lekką lekturą do poduszki.

Opowieść pokazuje, że owszem młodość 'musi' się wyszaleć (cóż, ja chyba jestem wyjątkiem, ja nie musiałam, ale nie o mnie tu chodzi), popełniać błędy, uczyć się w miarę możliwości je naprawiać, lecz czasami cena jest bardzo wysoka.

Książka praktycznie czyta się sama. Historia bardzo wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia (mimo iż bardzo pokręconego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniej kropki. 

Aniu ogromnie dziękuję za tę historię.

Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, muszę jak najszybciej dowiedzieć się jak kończy się ta przygoda.

Ogólna ocena - 6/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ AUTORCE. :)

Komentarze

  1. Bardzo dziękuję za Twoje piękne słowa. Jestem dumna, bo osiągnęłam założenie, na jakim mi zależało. Bez względu na wiek czytającego, Andromeda spełnia rolę, którą jej powierzyłam. Piękna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę na tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Młodość jest okresem doświadczania, poznawania, przeżywania i odczuwania. To czas poszukiwań, odkrywania i kształtowania własnej tożsamości. Błądzenie i popełnianie błędów jest poniekąd wpisane w młodzieńcze lata. Ważne jest dostrzeganie własnych pomyłek i wyciąganie wniosków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz słyszę o tej książce,a;e wydaje się naprawdę interesująca:) Pozdrawiam cieplutko i zapraszam również do siebie https://ksiazkialeksandry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka jest, zapewniam. :)

      Również pozdrawiam i na pewno zajrzę.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„GPS Szczęścia, czyli jak wydostać się z Czarnej D.” - Magdalena Witkiewicz, Marzena Grochowska.

„Sponsor. Tom 1” - K.N. Haner. [PRZEDPREMIEROWO]

„Dom Węży” - Mateusz Lemberg.