„Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie” - Katarzyna Gurnard.

Drogi Czytelniku...

Malowniczy pensjonat? Tak.
Położenie w ustronnym miejscu? Tak.
Kusząca możliwość wypoczynku? Oj, tak...
Potencjalnie spokój? Oczywiście.
Jedna ofiara? Niestety tak.

Jeden zabójca? Cóż, tak...
Jedna przebojowa starsza pani? Tak.
Zaintrygowani?
Ja również byłam i to bardzo.
Teoretycznie to mieszanka iście wybuchowa. A w praktyce?

Musiałam się przekonać i sięgnąć po powieść autorstwa Katarzyny Gurnard pod tytułem „Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie”.
Jest to pierwszy tom przygód sympatycznej starszej pani.

Wspaniale było przenieść się do świata pani Henryki, pana listonosza, Arletty, pani Czesławy, pana Zygmunta, Mateusza, Róży, Zofii, doktora Ryszarda, jego żony Haliny, Cezarego, jego żony Lilianny, Mieczysława, Petroneli, Zuzanny, pana mecenasa, pana kapitana, zwierzaków - świnki morskiej Biszkopta oraz kota Cziza i innych.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.


Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i bardzo interesujący. Niczego mi w nich nie brakowało. Autorka zadbała tu o każdy szczegół. Z miejsca polubiłam przesympatyczną emerytkę, Henrykę. Po prostu nie da się inaczej. Katarzyna sprawiła, że starsza pani 'roztacza wokół siebie aurę pozytywnej energii' poprzez strony książki, 'zaraża' optymizmem.
Tego było mi potrzeba. Kolejnymi osobami, które obdarzyłam sympatią są Arletta i pana kapitana.
Niestety, na tym listę tę muszę zakończyć.
Kolejne osoby albo mnie czymś zdenerwowały albo rozczarowały.
Oczywiście zapraszam serdecznie do wyrobienia sobie własnego zdania o nich. :)


Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja początkowo płynie spokojnie, jednak dość szybko rozkręca się, przyśpiesza i nie zwalnia aż do ostatniej kropki. Katarzyna dawkuje czytelnikowi emocje stopniowo. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji. Niejednokrotnie myślałam, że już wiem kto jest mordercą, a tu bum, kolejne wskazówki i myśl: kurcze, to kto w końcu zabił? Przyznaję za to powieści dużego plusa.
Bywały również chwile, w których nieźle się ubawiłam. Za to przyznaję kolejnego plusa. 


Po trzecie, sam pensjonat. Poczułam się po nim 'oprowadzona'. Pomimo lat, trwających remontów i morderstwa ma swój urok. Katarzyna sprawiła, że zapragnęłam znaleźć się tam jak najszybciej, odetchnąć i zapomnieć o szarej codzienności. 


Powieść mimo gatunku jest lekką lekturą do poduszki.

Opowieść pokazuje, że nigdy, absolutnie nigdy nie należy nikogo lekceważyć, choćby nie wiem jak niepozorny się wydawał.

Książka praktycznie czyta się sama. Historia bardzo wciąga i sprawia, że chce się być częścią życia (mimo, iż chwilami pokręconego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniej strony. 

Katarzynie bardzo dziękuję za tę historię.

Z niecierpliwością czekam na kolejne przygody naszej sympatycznej emerytki.

Ogólna ocena - 5,5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.

Komentarze

  1. Bardzo przekonywująco i zachęcająco piszesz o tej książce. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.

      Książka bardzo zachęciła mnie do twórczości autorki. :)

      Usuń
  2. Cześć :) fajna recenzja. Lubię kryminały, głównie skandynawskie. Czasem sie w nich zaczytuję, choć to nie jest mój ulubiony gatunek powieści. Twoja recenzja sprawiła, że może sięgnę po tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skandynawskie sagi i kryminały są super. :)

      Sięgnij, nie zawiedziesz się mam nadzieję.

      Usuń
  3. Okazuje się, że życie na emeryturze wcale nie musi być nudne, co udowadnia Pani Henryka - wesoła, energiczna, rezolutna i pełna optymizmu starsza kobieta. :D
    Chętnie odwiedziłabym taki urokliwy pensjonat, ale czy chciałabym przeżywać podobne przygody, opisane w książce... Hmmm... Chyba nie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam pomysł.
      Odwiedzimy jakiś pensjonat we dwie. Zaś może spotka nas jakaś przygoda?

      Usuń
  4. Bardzo chętnie czytuję wszystkie książki, gdzie nie wszyscy bohaterowie są piękni, młodzi, super-sprawni i pomysłowi jak MacGyver. Z przyjemnością przeczytam tę książkę. Dziękuję za tę propozycję i zachęcającą recenzję. Pozdrawiam, Zdzisław www.krainslowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„GPS Szczęścia, czyli jak wydostać się z Czarnej D.” - Magdalena Witkiewicz, Marzena Grochowska.

„Dom Węży” - Mateusz Lemberg.