„Wszystko, czego pragnęliśmy” - Emily Giffin.

Drogi Czytelniku...

Hejt w sieci, zjawisko teraz bardzo powszechne...
Gwałt...
Właśnie te aspekty w swojej książce pod tytułem „Wszystko, czego pragnęliśmy” porusza Emily Giffin.
Powiem Wam, że pozycja ta pozytywnie mnie zaskoczyła.


Wspaniale było przenieść się do świata Niny, jej męża Kirka, jej syna Fincha, jej przyjaciółki Julie, jej rodziców, Teddy'ego, Toma, jego córki Lyli, Melanie, jej syna Beau, Grace, Baetriz, Polly i innych.


Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.


Po pierwsze, bohaterowie.
Są bardzo dobrze wykreowani, ogromnie interesujący i zróżnicowani, są również realni, niemal 'namacalni'...
Niczego mi w nich nie brakowało, autorka w tym względzie świetnie się spisała
.
Bardzo polubiłam Ninę, Toma i Lylę. To dobrzy ludzie, którzy źle trafili.
Nina do złego świata (od razu odniosłam wrażenie, że tam nie pasowała, była za dobra), a Tom i Lyla na niewłaściwych ludzi i otoczenie.
Nie zapałałam za to sympatią do Kirka, Fincha i Beau. Nigdy nie przepadałam za ludźmi ich pokroju, to się nie zmieni, zwłaszcza, że mają swoje na sumieniu.
Co? Zapraszam oczywiście do lektury, tam poznacie odpowiedź.

Jest jeszcze Polly, cóż jeśli o nią chodzi różnie to bywało, zależało od ubywających stron książki. Ostatecznie mogę powiedzieć, że wypadła na plus, a nawet jej w pewnym momencie współczułam...
Tak, dobrze myślicie, więcej nie zdradzę.


Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że 
rollercoaster to w tym przypadku to zdecydowanie za mało, przynajmniej dla mnie, mimo iż akcja praktycznie przez całą powieść płynie spokojnie. Autorka serwuje czytelnikowi emocje garściami.
Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji i problemów, którymi pisarka obarcza nasze persony.


Po trzecie, świat bogaczy. Autorka pokazuje nam jego plusy i minusy (dla mnie niestety widocznych jest więcej tych drugich).
Dzięki Emily teraz już wiem na pewno, że za nic nie chciałabym do tego świata należeć, że nie nadawałabym się do takiego życia, mimo iż nie wiem jak pociągające mogłoby się wydawać.


Po czwarte, cytaty. W książce dużo jest mądrych przemyśleń. Przytoczę Wam jedną.

„Melanie opowiada coś jeszcze o tym, że jestem ostatnio rozchwiana, że się o mnie martwi i że nic nie jest ważniejsze od 'naszych chłopców'
Nie mam ochoty dłużej tego słuchać. Mówię jej, że muszę kończyć. I że przychodzi mi do głowy kilka rzeczy, które są równie ważne, może nawet ważniejsze.
- Na przykład?
- Na przykład uczciwość, prawda i siła charakteru.


Ja się z tym całkowicie zgadzam.

Po piąte, styl i język. Książka napisana jest lekkim językiem, przystępnie dla każdego, nie jest przerysowana. To sprawia, że czyta się ją łatwo, szybko i przyjemnie.

Po szóste, ważne tematy. Cieszę się, że Emily je porusza. W tym przypadku jest to zagadnienie hejtowania w sieci i gwałtu. To tematy bardzo na czasie, trzeba o nich mówić, trzeba uświadamiać jakie pewne zachowania mogą mieć konsekwencje (niestety czasami wręcz tragiczne)...
Lubię gdy książka ma jakieś przesłanie. Według mnie w dzisiejszych czasach jest to bardzo potrzebne, bardzo ważne.


Powieść nie do końca jest lekką lekturą do poduszki.

Opowieść pokazuje, że durne żarty (oczywiście jako takie postrzegane są tylko przez ich 'mądrych' pomysłodawców i wykonawców) finalne 'wykonane' pod postacią hejtu mają zawsze opłakane konsekwencje, należy szybko reagować, uświadamiać innych, uczulać, a w naszych dzieciach 'siać ziarno' empatii, by nie doszło do najgorszego oraz, że nie należy nigdy milczeć gdy dzieje się źle (mam tu na myśli kobietę, która została zgwałcona przykładowo) choć silniejszy byłby strach i wstyd. Tylko wtedy otoczenie będzie można podjąć później odpowiednie kroki... 


Książka praktycznie czyta się sama. Przeczytałam ją na raz w kilka godzin, po prostu nie mogłam się oderwać. Historia ogromnie wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniej kropki.


Autorce bardzo dziękuję za tę historię.


Ogólna ocena - 6/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć
.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU OTWARTE. :)

Komentarze

  1. Jako człowiek i psycholog hejtowi i przemocy mówię zdecydowane Nie! Książkę oczywiście bardzo chętnie przeczytam. Mam nadzieję, że już wkrótce. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki byś szybko mogła ją przeczytać. :)

      Usuń
  2. Z tego, co widzę, książka porusza bardzo ważne i istotne kwestie współczesnego świata. Z pewnością nie jest to "lekka" powieść, biorąc pod uwagę tematy, jakie są w niej zawarte. Chyba się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„GPS Szczęścia, czyli jak wydostać się z Czarnej D.” - Magdalena Witkiewicz, Marzena Grochowska.

„Dom Węży” - Mateusz Lemberg.

„Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie” - Katarzyna Gurnard.