„Jak poślubić wampira milionera” - Kerrelyn Sparks.

Drogi Czytelniku...

Seks? Hmm... obecny.
Miłość? Pewnie
Związki. Jak najbardziej.
Wampiry? Są.
Wilkołaki? Są.
Ludzie? Również się znajdą.
Wojna? Oczywiście.
Sztuczna krew? Tak.
Niespodzianki? Będą.
Strach? Z całą pewnością go nie zabraknie.
Brzmi jak mieszanka wybuchowa, prawda?
Ale czy rzeczywiście nią jest?
Zaintrygowani?
Mam nadzieję, że choć troszkę.

Wszystkie powyższe elementy umieszcza Keerelyn Sparks w swojej powieści pod tytułem „Jak poślubić wampira milionera”.
Jaki osiągnęła efekt? Niezmiennie zapraszam do lektury.

Jest to tom otwierający cykl Miłość na kołku.

Wspaniale było przenieść się do świata Romana, Shanny, Gregoria, Laszla, Seana, Angusa, Jean- Luca, Connora, Austina, Phila, Howarda, Vandy, Iana, Radinki, Holsteina, Ivana, Vladimira, Corky i innych.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.

Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i bardzo interesujący. Wiecie co? Muszę przyznać, że poza Ivanem, Vladimirem i (ktoś musi być w końcu czarnym charakterem), Seanem i Corky polubiłam tu praktycznie wszystkich.
Choć nie od razu.

Wiele person ma mniejsze bądź większe grzeszki na sumieniu, lecz z czasem przestało mi to przeszkadzać.
Dobra, nie napiszę już nic więcej.
Nie chcę zdradzać za dużo.
Polecam wyrobić sobie o nich własne zdanie.


Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja wprawdzie nie pędzi jak szalona, ale w tym wypadku, ponownie już, muszę przyznać, że mi to nie przeszkadza. Autorka dawkuje czytelnikowi emocje i rewelacje niewielkimi porcjami. Troszkę brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, jest ich tylko kilka (daję tej pozycji za to minusa), lecz  wywoływania w czytelniku skrajnych emocji i problemów, którymi pani Sparks obarcza na każdym kroku naszych bohaterów, a zwłaszcza Romana i Shanna (oni tu wiodą prym, jest to głównie ich historia), wręcz przeciwnie, jest dużo.

Po trzecie, wampiry. Podoba mi się, że autorka odeszła tu od klasycznego szablonu tego stwora. Gdybym była Shanną zareagowałabym chyba podobnie na widok Romana w pewnym momencie. Nie zdradzę jednak nic więcej by nie napisać za dużo.
Fajne jest też to, że żywią się krwią syntetyczną stworzoną przez Romana, daje to jakby ich przyjaźniejszy obraz.
Oczywiście tradycyjnych wampirów żywiącymi się prawdziwą też tu znajdziemy, są to Malkontenci.
Za powyższe daję powieści plusa.
W sumie też bym chciała mieć niektóre z ich mocy...


Powieść jest lekką lekturą do poduszki.

Opowieść pokazuje, że miłość może być silniejsza niż strach.

Książka praktycznie czyta się sama. Historia wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia (mimo iż bardzo pokręconego i bardzo niebezpiecznego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniego zdania. 

Autorce bardzo dziękuję za tę historię.

Szkoda, że tej książki już nie można kupić, zasługuje na jeszcze chwilkę 'życia' i zdobywanie nowych czytelników.

Ogólna ocena - 6/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


Komentarze

  1. Motyw wampira już zawsze będzie kojarzył mi się tylko z Sagą "Zmierzch". :D
    Nie czytam dużo książek, w których głównymi bohaterami są wampiry. Może pora to zmienić?

    Pozdrowienia! :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Sponsor. Tom 1” - K.N. Haner. [PRZEDPREMIEROWO]

„Strażnik” - Paulina Hendel.

„Płatki wspomnień” - Augusta Docher.