„Sponsor. Tom 2” - K.N. Haner.

Drogi Czytelniku...

Niebezpieczeństwo? Niestety tak.
Bezpośrednie zagrożenie życia? Pewnie.
Po raz kolejny świat bogaczy, modelek i wielkich pieniędzy? Oczywiście.
Zaskakujące nowiny? Jasne, że ich nie zabraknie.
Zaintrygowani?
Mam nadzieję, że chociaż troszkę.

Między innymi właśnie to porusza K.N. Haner w kontynuacji serii, w powieści pod tytułem „Sponsor. Tom 2”. 
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, standardowo zapraszam do lektury.
Jest to drugi, zarazem ostatni (a wielka szkoda) tom cyklu Sponsor.


Wspaniale było znów przenieść się do świata Kaliny, jej małej siostrzyczki Sabriny, jej najlepszego przyjaciela Eda, ciotki dziewczyn - Joanny, Nathana, jego matki Barbary, Kate, Blake'a i innych.

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.

Po pierwsze, bohaterowie. Są, po raz kolejny już, świetnie wykreowani, ogromnie zróżnicowani i bardzo interesujący. Kalina, Sabrina oraz mama Nathana niezmiennie skradły  moje serce. Zapewne chcecie wiedzieć czym takim w tym przypadku? A to już moja mała tajemnica.
Nie chcę ujawniać za dużo.
Jeśli zaś chodzi o Nathana, cóż z nim to różnie bywało, raz go uwielbiałam, raz nienawidziłam. Ten typ chyba już tak ma. W ostatecznym rozrachunku wyszedł jednak na plus.
Znalazły się również osoby, które mnie ogromnie zaskoczyły, zarówno negatywnie jak i pozytywnie.
Jestem pewna, że podczas czytania skojarzycie kogo mam teraz na myśli. Powiem tylko, że po pewnych osobach pewnych rzeczy bym się na pewno nie spodziewała.
A może to jest w tym wszystkim najlepsze?


Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że tak jak w przypadku poprzedniczki, tak i tym razem prawdziwy rollercoaster, bynajmniej dla mnie, w tym przypadku to stanowczo za mało. Książka zaczyna się (kończy zresztą też) 'bombą' jaka spada na naszych bohaterów, potem wcale nie jest spokojniej. Autorka dawkuje nam emocje solidnymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych emocji i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Kalina i Nathan.

Po trzecie, różne perspektywy. Wiecie co? Fajnie, że i w tym tomie jest to tak przedstawione. Ja lubię historie, w której mogę ją poznać z perspektywy różnych bohaterów. Tu miałam taką okazję. Nic jednak więcej nie powiem. Daję za to powieści dużego plusa. 

Po czwarte, wielki świat modelingu i sponsoringu. Wiecie co? To wybuchowa mieszanka oraz czasami bardzo duży problem. Ok, ja rozumiem, wszystko jest dla ludzi. Ale... no właśnie jest małe ale. Nie każdy jest na tyle silne by nie ulec pokusom czyhającym na ludzi w tym biznesie. Mam tu teraz na myśli modeling.
Jeśli zaś chodzi o sponsoring, no cóż... Był, jest i będzie. Kwestia szacunku do drugiego człowieka i samego siebie to już sprawa indywidualna.
Cieszę się, że pisarka w tym cyklu, nie tylko w tej konkretnej książce, uświadamia nam jak to jest wszystko bardzo ważne, że należy na to zwracać uwagę.


Po piąte, ważne tematy. Dobrze, że jak zawsze są  poruszane oraz że nie zostały przez panią Haner potraktowane po macoszemu. Lubię gdy książka zmusza do myślenia i ma morał. W tym przypadku tak jest (prawdę mówiąc nie wątpiłam, że będzie inaczej). Daję za to kolejnego wielkiego plusa dla przygody Nathana i Kaliny.

Powieść, według mnie, pomimo poruszania niektórych kwestii (jestem pewna, że podczas czytania zauważycie sami o co mi chodzi) jest lekką lekturą do poduszki.

Opowieść świetnie pokazuje tu prawdziwą naturę ludzkiej osobowości. Nigdy tak naprawdę nie jesteśmy w stanie do końca poznać intencji drugiej osoby, choćbyśmy nie wiem jak dobrze (w naszym mniemaniu oczywiście) ją znali. Mamy tu świetny przykład sytuacji, w której wróg staje się przyjacielem, a przyjaciel wrogiem. Niestety często się takowa zdarza, różne czynniki mogą mieć na to wpływ. Jeśli chcecie wiedzieć o kogo chodzi, to jak zapewne się domyślacie, przykro mi, nie zdradzę. Niektórzy z pewnością się domyślą, lecz na tym koniec. ;)

Książka praktycznie czyta się sama. Historia cholernie wciąga, sprawia, że chce się być (po przeczytaniu pierwszej części nie może być inaczej) częścią życia (mimo iż ogromnie pokręconego) naszych bohaterów i nie opuszczać do finału (a najlepiej wcale). 

Autorce ogromnie dziękuję za tę historię.

Zostanie ze mną na długi czas. :)
Czekam na historie w podobnym klimacie.


Ogólna ocena - 6/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU EDITIO. :)


Komentarze

  1. Widzę, że podczas lektury towarzyszyły Ci przeróżne emocje. A o to przecież chodzi w czytaniu książek - powieści mają nas poruszać!

    Świetna recenzja!
    Przesyłam pozdrowienia!😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta mnie poruszyła, możesz mi wierzyć. :)

      Dziękuję. :*
      Ja również ślę pozdrowienia.

      Usuń
  2. Twórczość autorki jeszcze przede mną. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się przekonać na 1 tomu a mam go na półce, więc nie wiem czy kiedykolwiek zabiorę się za drugi. Irytuje mnie to , że są 2 perspektywy i czytam w sumie to samo.
    Pozdrawiam
    Smallbookworld
    Zapraszam do siebie: https://smallbookwoorld.blogspot.com/2019/02/seria-bad-boys-girl-blair-holden.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie do końca jest to samo. Jest tak, że fragment historii jest pokazany z perspektywy jej, a na przykład kolejna część dnia (nie ta sama) z jego. :)
      Spróbuj, może Ci się spodoba. :)

      Pozdrawiam.
      Zajrzę na pewno.

      Usuń
  4. Raczej po nią nie sięgnę, nie mogę się przemóc aby sięgnąć po pierwszą część.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Sponsor. Tom 1” - K.N. Haner. [PRZEDPREMIEROWO]

„Z ciszy” - Martyna Senator.

„Strażnik” - Paulina Hendel.