„Jaskinia milczących” - Emilia Szelest.

Drogi Czytelniku...

Policjantka? Jest.
Dziennikarz śledczy? Oczywiście.
Tatry , Giewont w tle? Obecne.
Trudne śledztwo? Oczywiście.
Seria morderstw? Jasne.
Pewna legenda? Znajdzie się.
Pewna jaskinia? Tak.

Tajemnice, sekrety? Cóż...
Trauma? Będzie.
Kłamstwa? Pewnie.
Niebezpieczeństwo? Nie inaczej.
Ukrywanie prawdziwych motywów? Tak. 

Między innymi właśnie to znajdziemy w najnowszej książce Emilii Szelest pod tytułem „Jaskinia milczących”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Jest to pierwszy tom serii Mordercze kryjówki (nazwa mocno robocza).


Miło było przenieść się do świata Zuzanny, Doriana, Grzegorza, Pawła, Michała, Piotra, Mariana, Antka, Bartka, Kamila, Ludmiły, Józka, Filipa, Karola, Tomka i innych.


Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.


Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, interesujący i zróżnicowani.
Niestety nie polubiłam tu nikogo, a bardzo chciałam obdarzyć sympatią Zuzannę. Niestety mimo jej charakteru denerwowała mnie i jakoś było mi z nią nie po drodze.
O innych już nawet nie wspomnę... Jest to jednak w tym wypadku spory plus.
Niektórych miałam ochotę wręcz udusić za to co wyprawiali... Zwłaszcza sprawcę. Według mnie nic go nie tłumaczy.
Nie pisnę już nic więcej, nie chcę zdradzać za dużo.


Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja rozkręca się swoim tempem, jednak zawsze się coś działo. Zdecydowanie nie było spokojnie ani przez chwilę. Autorka chwilami serwuje nam emocje sporymi porcjami. Troszkę brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji, lecz nie wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Zuzanna.


Po trzecie, styl. Książka, przynajmniej według mnie, jest napisana dość lekkim językiem, przystępna dla każdego. To zdecydowanie uprzyjemnia i przyśpiesza czytanie. Muszę dać za to plusika.

Po czwarte, dreszczyk emocji. Za niego muszę przyznać minusika, zdecydowanie go brakowało, oj, brakowało. 


Po piąte, zakończenie. Było... cóż, powiem, że mnie troszkę zaskoczyło. Warto do niego dotrzeć. Szczerze? Zakładałam coś innego niż faktycznie otrzymałam. Leci za to następny plusik.

Po szóste, ten specyficzny klimat gór. Tak, jest tu obecny, wyczuwalny i niemal namacalny. Autorka barwnie i ciekawie wszystko opisuje. Aż sama zapragnęłam zdobyć te szczyty... Przyznaję za to plusa.


Powieść nie do końca jest lekką lekturą do poduszki.


Opowieść pokazuje, że chciwość i ciekawość ludzka nie zna granic.


Książka praktycznie czyta się sama. Historia mnie nawet wciągnęła, mimo to nie sprawia, że chciałam być częścią życia naszych bohaterów (z powodu pewnych przygód bohaterów). Mimo wszystko nie chciałam go opuszczać aż do finału, przynajmniej w tym tomie.


Autorce dziękuję za tę przygodę. :)

Sięgając po ten tytuł miałam pewne obawy. Czego dotyczyły? Podobieństwa do książki o bardzo podobnym tytule, jednak na szczęście miło się zaskoczyłam w tej kwestii
.

Ogólna ocena - 5/6. :)
POLECAM, POLECAM.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU SKARPA WARSZAWSKA. :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Cenny dług” - Marika Borula.

„Zdradliwi i wierni” - Katarzyna Wiktoria Łuczyńska.

„Mieszko. W blasku chwały” - Daniel Komorowski.