„Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu” - Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska.
Drogi Czytelniku...
Wiem, że nie jest to ten czas, już dawno mamy za sobą święta Bożego Narodzenia, lecz myślę, że ta lektura jest idealna i 'na czasie', po prostu do przeczytania przez cały rok.
Pewien dom opieki? Jest.
Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia? Obecne.
Pewna dawna opiekunka? Tak.
Pewni młodzi ludzie? Będą.
Chęć zrobienia czegoś dobrego? Oczywiście.
Próba zebrania razem dawnych bliskich? Pewnie.
Pewna pomoc? Jasne.
Pewna choroba? Niestety.
Smutek? Znajdzie się.
Magia? Na każdym kroku.
Niespodzianki? Bez nich byłoby nudno.
Wiem, że nie jest to ten czas, już dawno mamy za sobą święta Bożego Narodzenia, lecz myślę, że ta lektura jest idealna i 'na czasie', po prostu do przeczytania przez cały rok.
Pewien dom opieki? Jest.
Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia? Obecne.
Pewna dawna opiekunka? Tak.
Pewni młodzi ludzie? Będą.
Chęć zrobienia czegoś dobrego? Oczywiście.
Próba zebrania razem dawnych bliskich? Pewnie.
Pewna pomoc? Jasne.
Pewna choroba? Niestety.
Smutek? Znajdzie się.
Magia? Na każdym kroku.
Niespodzianki? Bez nich byłoby nudno.
Między innymi właśnie to tym razem znajdziemy w kolejnej wspólnej książce Jolanty Kosowskiej i Marty Jednachowskiej pod tytułem „Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu”.
Jaki osiągnęły efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Wspaniale było po raz kolejny przenieść się do świata Marceliny, Maurycego, Telemacha, Oiwii, Szymona, Zosi, Olgi, Karola, Natalii, Jagody, Justyny, Marii, Grażyny, Klaudii, Sabiny, Jakuba, Marka, Zuzy, Rozalii, Marcina, Miłosza, Dominika, Jowity, Michaela, Jensa i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Znów są bardzo dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący.
Czy kogoś nadal lubię? Tak, niemal wszystkich (chociaż niektórzy mieli swoje epizody). Dawno tak nie miałam.
Tak, dobrze myślicie, nie podam powodu.
Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że nie do końca jest to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Wprawdzie akcja rozkręca się swoim tempem, jednak niemal przez całą powieść coś się dzieje. Autorka chwilami serwuje nam emocje naprawdę sporymi porcjami. Nie brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji oraz wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony. Dodam jeszcze, że fabuła wciągnęła mnie niemal od pierwszych stron, była świeża, fajna.
Po trzecie, styl. Książka, tak jak jej poprzedniczka, napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwiło i bardzo przyśpieszyło czytanie. Leci za to oczywiście plusik. Chciałabym tylko pomarudzić, że książka ta mogłaby być nieco dłuższa... Tak chociaż o pięćdziesiąt stron i mieć jeszcze ze dwa wątki (choć wiem, że mogłoby to być nieco problematyczne).
Po czwarte, magia świąt. Jest tu odczuwalna na każdym kroku z czego bardzo się cieszę. To troszkę odczarowało mi ten trudny ostatnio dla mnie czas. Jestem bardzo za to wdzięczna.
Po piąte, zakończenie i przesłanie. Nie do końca właśnie takiego zakończenia się spodziewałam, coś zupełnie innego otrzymałam w rzeczywistości. Troszkę się zdziwiłam, ale bardzo pozytywnie. Autorki mnie nieco zaskoczyły. To było fajne. Oczywiście daję za to plusa. Jeśli chodzi zaś o przesłanie, znajdziemy je oczywiście. Nie zdradzę o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytelnik sam to odkrył, inaczej to nie miałoby sensu. Muszę za nie dać kolejnego plusa.
Powieść jest lekką lekturą do poduszki.
Opowieść pokazuje, że niemal w każdym człowieku są spore pokłady dobra, czasami tylko trzeba je odkopać... zwłaszcza w takim okresie jak święta Bożego Narodzenia.
Książka, tak jak tom pierwszy, praktycznie czyta się sama. Historia naprawdę mnie wciągnęła, sprawiała, że chciałam być częścią życia naszych bohaterów, choć chwilami nie miałam ochoty docierać do końca (żeby zbyt szybko ich nie opuszczać).
Autorkom bardzo dziękuję za kolejną przygodę. Była naprawdę intrygująca i nietypowa. Z niecierpliwością czekam na kolejne tego typu historie, czekam na trzeci tom przygód naszych podopiecznych.
Jaki osiągnęły efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Wspaniale było po raz kolejny przenieść się do świata Marceliny, Maurycego, Telemacha, Oiwii, Szymona, Zosi, Olgi, Karola, Natalii, Jagody, Justyny, Marii, Grażyny, Klaudii, Sabiny, Jakuba, Marka, Zuzy, Rozalii, Marcina, Miłosza, Dominika, Jowity, Michaela, Jensa i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Znów są bardzo dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący.
Czy kogoś nadal lubię? Tak, niemal wszystkich (chociaż niektórzy mieli swoje epizody). Dawno tak nie miałam.
Tak, dobrze myślicie, nie podam powodu.
Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że nie do końca jest to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Wprawdzie akcja rozkręca się swoim tempem, jednak niemal przez całą powieść coś się dzieje. Autorka chwilami serwuje nam emocje naprawdę sporymi porcjami. Nie brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji oraz wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony. Dodam jeszcze, że fabuła wciągnęła mnie niemal od pierwszych stron, była świeża, fajna.
Po trzecie, styl. Książka, tak jak jej poprzedniczka, napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwiło i bardzo przyśpieszyło czytanie. Leci za to oczywiście plusik. Chciałabym tylko pomarudzić, że książka ta mogłaby być nieco dłuższa... Tak chociaż o pięćdziesiąt stron i mieć jeszcze ze dwa wątki (choć wiem, że mogłoby to być nieco problematyczne).
Po czwarte, magia świąt. Jest tu odczuwalna na każdym kroku z czego bardzo się cieszę. To troszkę odczarowało mi ten trudny ostatnio dla mnie czas. Jestem bardzo za to wdzięczna.
Po piąte, zakończenie i przesłanie. Nie do końca właśnie takiego zakończenia się spodziewałam, coś zupełnie innego otrzymałam w rzeczywistości. Troszkę się zdziwiłam, ale bardzo pozytywnie. Autorki mnie nieco zaskoczyły. To było fajne. Oczywiście daję za to plusa. Jeśli chodzi zaś o przesłanie, znajdziemy je oczywiście. Nie zdradzę o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytelnik sam to odkrył, inaczej to nie miałoby sensu. Muszę za nie dać kolejnego plusa.
Powieść jest lekką lekturą do poduszki.
Opowieść pokazuje, że niemal w każdym człowieku są spore pokłady dobra, czasami tylko trzeba je odkopać... zwłaszcza w takim okresie jak święta Bożego Narodzenia.
Książka, tak jak tom pierwszy, praktycznie czyta się sama. Historia naprawdę mnie wciągnęła, sprawiała, że chciałam być częścią życia naszych bohaterów, choć chwilami nie miałam ochoty docierać do końca (żeby zbyt szybko ich nie opuszczać).
Autorkom bardzo dziękuję za kolejną przygodę. Była naprawdę intrygująca i nietypowa. Z niecierpliwością czekam na kolejne tego typu historie, czekam na trzeci tom przygód naszych podopiecznych.
Ogólna ocena - 5,5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam, Iza.
ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NOVAE RES. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam, Iza.
ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NOVAE RES. :)

Bardzo podobała mi się ta powieść. Zresztą tak samo, jak jej pierwsza część. Wszystkim serdecznie ją polecam.
OdpowiedzUsuńTo powieść naprawdę godna polecenia. :)
Usuń