„Królik Psikus i przyjaciele” - Katarzyna Hermaszuk. [PRZEDPREMIEROWO]

Drogi Czytelniku...

Pewien psotny uszatek? Obecny.
Przyjaźń? Jest.
Las Emocji? Jasne.
Pewna magiczna przygoda? Będzie, nie jedna.
Podróż? Nie obędzie się bez niej.

Nowe znajomości? Pewnie.
Nauka? Zdecydowanie.
Okazywanie emocji (lub próba okazania)? A jakże.
Pytania o daną historię na końcach rozdziałów? Nie inaczej.

Między innymi właśnie to serwuje nam Katarzyna Hermaszuk w swojej debiutanckiej książce dla młodszych czytelników pod tytułem „Królik Psikus i przyjaciele”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.


Miło było przenieść się do świata Królika Psikusa, Felka, Julka, Neli, Zyzia, Tymka, Leny, Sary i innych.
 

Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.


Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze bardzo dobrze wykreowani, naprawdę interesujący i zróżnicowani. Polubiłam tu niemal wszystkich, zwłaszcza tytułowego Psikusa (uwierzcie mi, imię zobowiązuje w tym przypadku). Mimo pozytywnego charakteru znalazły się również persony, z którymi nie było mi po drodze. W końcu nie można lubić wszystkich, prawda?
Nie napiszę już nic więcej, nie chcę zdradzać za dużo.


Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie, jednak w tym przypadku wcale nim być nie musi. Akcja rozkręca się swoim tempem, jednak zawsze się coś działo. Nie było spokojnie ani przez chwilkę. Autorka serwowała nam emocje dużymi porcjami. Troszkę brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji (choć nie były tu takie istotne), lecz nie wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Psikus.


Po trzecie, styl. Książka (co jest oczywiście zrozumiałe i konieczne w przypadku powieści dla młodszych czytelników) jest napisana bardzo lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To zdecydowanie uprzyjemnia i przyśpiesza czytanie. Młodsi czytelnicy na pewno nie będą mieli problemu z przekazem. Muszę dać za to plusa.


Po czwarte, zakończenie. Było... cóż musicie sami się o tym przekonać. Muszę przyznać, że nie takiego finału się spodziewałam i to było fajne (osobiście obstawiałam coś innego, oczywiście nie zdradzę dokładnie co (szczerze, to moje obstawienie było aż nazbyt oczywiste).
Moim zdaniem młodsi czytelnicy również będą z niego zadowoleni. Leci za to następny plusik.


Powieść zdecydowanie jest lekką lekturą do poduszki (nie wyobrażam sobie żeby było inaczej).


Opowieść pokazuje, że emocji nigdy nie warto trzymać głęboko w sobie, trzeba w ten czy inny sposób dać im ujście...


Książka praktycznie czyta się sama (tu również nie wyobrażam sobie żeby w przypadku tego typu książki było inaczej). Historia mnie wciągnęła (zresztą nie tylko mnie, młodszą czytelniczkę również), chciałam być częścią życia naszych bohaterów i wraz z Psikusem i innymi przeżywać niezwykłe przygody, nie chciałam go opuszczać aż do finału, naprawdę byłam ciekawa jak to wszystko się ułoży.


Autorce bardzo dziękuję za tę przygodę tego uroczego uszatka. :)
Jest to wręcz idealna historia do czytania na głos dziecku, lecz samo również może śmiało ją czytać i mieć z tego naprawdę wiele frajdy.
Nadaje się również dla nieco starszych, sama przyjemnie spędziłam przy niej ten upalny czas. ;)


Ogólna ocena - 6/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ WCZEŚNIEJSZEGO PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NOVAE RES. :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Cenny dług” - Marika Borula.

„Najlepsi przyjaciele” - Małgorzata Rogala.

„Chata wyklętych” - Emilia Szelest.