„Niezbity dowód” - Małgorzata Rogala.

Drogi Czytelniku...

Pewna samozwańcza prywatna pani detektyw? Jest.
Prośba o pomoc w poznaniu prawdy? Znajdzie się.

Pewne morderstwo? Będzie.
Pewne lampy? Oczywiście.

Majestatyczna Szwajcaria w tle? Jasne.
Kradzież? Niestety...
Pewne śledztwo? Nie obędzie się bez niego.
Chciwość ludzka? Cóż...
Sekrety, kłamstwa? Pewnie.

Między innymi właśnie to znajdziemy w jednej z najnowszych książek Małgorzaty Rogali pod tytułem „Niezbity dowód”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Jest to tom trzeci cyklu Celina Stefańska.


Wspaniale było przenieść się do świata Dominiki, Celiny, Adeli, Katarzyny, Grety, Krzysia, Karola, Eleonory, Ksawerego, Kubusia, Tomka, Stanisława, Mariusza, Zygmunta, Floriana, Ewy, Pawła i innych.


Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.


Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i interesujący.
Czy kogoś lubię nadal? Tak, Dominikę i Celinę. Niestety nikogo innego.
Czasami niektóre persony miałam ochotę po prostu udusić. Tak, dobrze myślicie, nie napiszę kogo. Tak, dobrze myślicie, nie podam również powodu.
Nie chcę zdradzać za dużo.


Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że nie do końca jest to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Wprawdzie akcja rozkręca się swoim tempem, jednak niemal przez całą powieść coś się dzieje. Autorka chwilami serwuje nam emocje sporymi porcjami. Nie brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji oraz wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Celina. Dodam jeszcze, że fabuła wciągnęła mnie niemal od pierwszych stron, była świeża, fajna, brakowało mi czegoś takiego w ostatnim czasie do czytania.


Po trzecie, styl. Książka, tak jak jej poprzedniczki, napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwiało i bardzo przyśpieszało czytanie. Leci za to oczywiście plusik. Chciałabym tylko pomarudzić, że książka ta mogłaby być nieco dłuższa... Tak chociaż o pięćdziesiąt stron i mieć jeszcze ze dwa wątki.

Po czwarte, układ. Historię tę poznajemy tu głównie z perspektywy Celiny, choć nie tylko. To było fajne i uzupełniało wątki. Historia poznana tylko 'oczami' Celiny byłaby niepełna. Pozwalało to również wczuć się z niektóre persony, 'zobaczyć' co nimi kierowało w pewnych momentach.


Po piąte, zakończenie. Nie do końca właśnie takiego finału się spodziewałam, coś zupełnie innego otrzymałam w rzeczywistości. Troszkę się zdziwiłam, ale bardzo pozytywnie. Autorka mnie nieco zaskoczyła. Oczywiście daję za to plusa.


Po szóste, majestatyczna Szwajcaria w tle. Napiszę tak, tym razem wczułam się w jej klimat, choć chwilami czegoś mi brakowało, czułam się, jakbym 'oglądała' Szwajcarię oczami bohaterów. Za to leci plusik, ale i minusik niestety.

Powieść mimo wszystko jest lekką lekturą do poduszki.


Opowieść pokazuje, że karma zawsze wraca w ten, czy inny sposób, równowaga musi zostać zachowana.


Książka, tak jak tom pierwszy i drugi, praktycznie czyta się sama. Historia nawet mnie wciągnęła, chociaż chwilami nie sprawiała, że chciałam być częścią życia naszych bohaterów (nie zdradzę oczywiście kiedy, choć można się domyślić), chwilami też nie miałam ochoty docierać do końca (żeby zbyt szybko nie dowiedzieć się jak to wszystko się zakończy).


Autorce bardzo dziękuję za kolejną przygodę. Tak, jak poprzednia, była dość wciągająca i super spędziłam z nią czas. :)
Z chęcią sięgnę po kolejne tomy tego cyklu, chcę poznać następne przygody Celiny i jej troszkę zwariowanej przyjaciółki. :)


Ogólna ocena - 5,5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU SKARPA WARSZAWSKA. :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Cenny dług” - Marika Borula.

„Najlepsi przyjaciele” - Małgorzata Rogala.

„Chata wyklętych” - Emilia Szelest.