„Zapach szkockich nocy” - Dominika Brych. [PREMIEROWO]
Drogi Czytelniku...
Na wstępie chcę zaznaczyć, iż jest książka skierowana do pełnoletnich miłośników literatury, ponieważ zawiera sceny erotyczne i wulgarne słownictwo.
Pewna młoda kobieta? Jest.
Pewien mężczyzna? Oczywiście.
Szkocki Edynburg? Tak.
Trudne (i może błędne?) decyzje? Jasne.
Chęć nowego początku? Będzie.
Namiętne doznania? Bez nich byłoby nudno.
Niespodzianki (nie zawsze te miłe)? Pewnie.
Liczne zmiany? Uhum...
Kolejna podróż? Jest tu bardzo istotna.
Silne uczucia? I to jak...
Zwątpienie? Znajdzie się.
Kolejne lekcje od losu? Koniecznie.
Na wstępie chcę zaznaczyć, iż jest książka skierowana do pełnoletnich miłośników literatury, ponieważ zawiera sceny erotyczne i wulgarne słownictwo.
Pewna młoda kobieta? Jest.
Pewien mężczyzna? Oczywiście.
Szkocki Edynburg? Tak.
Trudne (i może błędne?) decyzje? Jasne.
Chęć nowego początku? Będzie.
Namiętne doznania? Bez nich byłoby nudno.
Niespodzianki (nie zawsze te miłe)? Pewnie.
Liczne zmiany? Uhum...
Kolejna podróż? Jest tu bardzo istotna.
Silne uczucia? I to jak...
Zwątpienie? Znajdzie się.
Kolejne lekcje od losu? Koniecznie.
Między innymi właśnie to serwuje nam Dominika Brych w swojej drugiej książce pod tytułem „Zapach szkockich nocy”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Jest to drugi tom cyklu Smaki katalońskich nocy.
Wspaniale było przenieść się do świata Anny, Iana, Filipa, Adama, Karoliny, Kaśki, Laury, Colina, Joanny i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Znów są dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący.
Czy kogoś polubiłam? Tak, tym razem samą Annę.
Za to Iana i Filipa miałam ochotę udusić.
Tak, dobrze myślicie, jak zawsze nie podam powodu.
Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że jest to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Wprawdzie akcja rozkręca się swoim tempem, jednak niemal przez całą powieść coś się dzieje. Autorka chwilami serwuje nam emocje naprawdę dużymi porcjami. Nie brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji oraz wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Anna.
Po trzecie, styl. Książka, tak jak jej poprzedniczka, napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwiało i bardzo przyśpieszało czytanie. Leci za to oczywiście plusik. Chciałabym tylko pomarudzić, że książka ta mogłaby być nieco dłuższa... Tak chociaż o pięćdziesiąt stron i mieć jeszcze ze dwa wątki.
Po czwarte, podróże i Szkocja. Nie nudziłam się ani przez chwilę. Autorka zabrała nas w wiele ciekawych miejsc. Czułam ten specyficzny, wilgotny klimat. Niemal go czułam... Aż się rozmarzyłam... Daję za to oczywiście następnego, sporego plusa.
Po piąte, zakończenie, ale i przesłanie. Po raz kolejny nie do końca właśnie takiego zakończenia się spodziewałam, coś nieco innego otrzymałam w rzeczywistości. Troszkę się zdziwiłam, ale pozytywnie. Autorka mnie zaskoczyła. To było fajne. Oczywiście daję za to plusa. Jeśli chodzi zaś o przesłanie, znajdziemy je oczywiście. Nie zdradzę o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytelnik sam to odkrył, inaczej to nie miałoby sensu. Muszę za nie przyznać kolejnego plusa.
Powieść jest lekką lekturą do poduszki.
Opowieść pokazuje, że czasami nowe miejsce wystarczy by znaleźć w sobie odwagę aby zawalczyć o siebie i żyć na własnych, nie cudzych, zasadach.
Książka, tak jak tom pierwszy praktycznie czyta się sama. Historia mnie nawet wciągnęła, sprawiła również, że chciałam być częścią życia naszych bohaterów, choć chwilami nie miałam ochoty docierać do końca (żeby zbyt szybko nie poznać zakończenia i ich nie opuszczać).
Aż zapragnęłam wziąć urlop na żądanie i wyjechać do chłodniejszej Szkocji.
Autorce bardzo dziękuję za kolejną przygodę.
Tym razem również zmieniłabym wprawdzie to i owo, ale w sumie historia wyszła na plus i mi się nawet podobała (ta część też nie powaliła na kolana... ale było dobrze).
Liczę na to, że kolejna część szybko powstanie, mam słabość do tego typu powieści, czekam na moje ukochane Włochy...
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Jest to drugi tom cyklu Smaki katalońskich nocy.
Wspaniale było przenieść się do świata Anny, Iana, Filipa, Adama, Karoliny, Kaśki, Laury, Colina, Joanny i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Znów są dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący.
Czy kogoś polubiłam? Tak, tym razem samą Annę.
Za to Iana i Filipa miałam ochotę udusić.
Tak, dobrze myślicie, jak zawsze nie podam powodu.
Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że jest to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Wprawdzie akcja rozkręca się swoim tempem, jednak niemal przez całą powieść coś się dzieje. Autorka chwilami serwuje nam emocje naprawdę dużymi porcjami. Nie brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji oraz wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Anna.
Po trzecie, styl. Książka, tak jak jej poprzedniczka, napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwiało i bardzo przyśpieszało czytanie. Leci za to oczywiście plusik. Chciałabym tylko pomarudzić, że książka ta mogłaby być nieco dłuższa... Tak chociaż o pięćdziesiąt stron i mieć jeszcze ze dwa wątki.
Po czwarte, podróże i Szkocja. Nie nudziłam się ani przez chwilę. Autorka zabrała nas w wiele ciekawych miejsc. Czułam ten specyficzny, wilgotny klimat. Niemal go czułam... Aż się rozmarzyłam... Daję za to oczywiście następnego, sporego plusa.
Po piąte, zakończenie, ale i przesłanie. Po raz kolejny nie do końca właśnie takiego zakończenia się spodziewałam, coś nieco innego otrzymałam w rzeczywistości. Troszkę się zdziwiłam, ale pozytywnie. Autorka mnie zaskoczyła. To było fajne. Oczywiście daję za to plusa. Jeśli chodzi zaś o przesłanie, znajdziemy je oczywiście. Nie zdradzę o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytelnik sam to odkrył, inaczej to nie miałoby sensu. Muszę za nie przyznać kolejnego plusa.
Powieść jest lekką lekturą do poduszki.
Opowieść pokazuje, że czasami nowe miejsce wystarczy by znaleźć w sobie odwagę aby zawalczyć o siebie i żyć na własnych, nie cudzych, zasadach.
Książka, tak jak tom pierwszy praktycznie czyta się sama. Historia mnie nawet wciągnęła, sprawiła również, że chciałam być częścią życia naszych bohaterów, choć chwilami nie miałam ochoty docierać do końca (żeby zbyt szybko nie poznać zakończenia i ich nie opuszczać).
Aż zapragnęłam wziąć urlop na żądanie i wyjechać do chłodniejszej Szkocji.
Autorce bardzo dziękuję za kolejną przygodę.
Tym razem również zmieniłabym wprawdzie to i owo, ale w sumie historia wyszła na plus i mi się nawet podobała (ta część też nie powaliła na kolana... ale było dobrze).
Liczę na to, że kolejna część szybko powstanie, mam słabość do tego typu powieści, czekam na moje ukochane Włochy...
Ogólna ocena - 5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam, Iza.
ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ WCZEŚNIEJSZEGO PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NOVAE RES. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam, Iza.
ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ WCZEŚNIEJSZEGO PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NOVAE RES. :)

Komentarze
Prześlij komentarz