„Malbat znaczy grzech” - Zuzanna Gromadzińska.

Drogi Czytelniku...

Na wstępie chcę zaznaczyć, iż jest to powieść skierowana raczej do pełnoletnich miłośników literatury, ponieważ zawiera wulgaryzmy, przemoc i sceny erotyczne.


Strach? Obecny.
Charyzmatyczne persony? Są.
Grzechy i grzeszki? Tak...
Przekręty? Będą.
Walka? Oczywiście.
Przyciąganie? Nieustannie.
Niebezpieczeństwo? Cały czas.

Tajemnice? Nie obędzie się bez nich.
Trudne decyzje? Jasne.
Więzienie? Cóż...

Przeszłość? Ciągnie się...
Poświęcenie? Niestety.
Mafia? Możliwe...
Przemoc? Cóż...

Między innymi właśnie to serwuje nam Zuzanna Gromadzińska w swojej najnowszej książce pod tytułem „Malbat znaczy grzech
”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury książki.
Jest to tom trzeci tom cyklu Malbat.


Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.


Po pierwsze, bohaterowie. Ponownie są dobrze wykreowani, interesujący i bardzo zróżnicowani. Czy kogoś polubiłam? Tak, tylko Alice, nad czym ubolewam. Alice to silna dziewczyna, na którą w krótkim czasie wiele 'spadło' i się nie poddała, tu wreszcie udało jej się skraść moją sympatię (lepiej późno niż wcale). Nic więcej oczywiście nie zdradzę. Napiszę tylko tyle, że pewne persony chciałam po prostu udusić, w życiu nie wybaczyłabym im tego co zrobili...

Wspaniale było po raz trzeci przenieść się do świata Alice, Christiana, Benny'ego, Liama, Alberta, Nancy, Benjamina, Rachel, Astrid, Eleny, Edwarda, Patricii, Axela, Gustava, Sofie i innych.  


Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja rozkręca się swoim tempem, niewymuszenie, choć z czasem nieco przyśpiesza. Ciągle coś się dzieje. Autorka serwuje nam emocje sporymi porcjami. Nie brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji oraz wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Alice.


Po trzecie, styl. Książka, mimo tematyki, którą porusza, napisana jest lekko i dość przyjemnie dla oka, dzięki czemu czyta się ją bardzo szybko, łatwo i przyjemnie. Daję za to plusika.

Po czwarte, układ. Historię poznajemy z dwóch perspektyw, Alice i Christiana. Jak zawsze pochwalam i cieszę się z tego typu narracji. To uzupełnia wątki. Historia dzięki temu była pełniejsza. Przyznaję za to plusika.


Po piąte, zakończenie. W przypadku tego tomu również warto do niego dotrzeć. Znów pozostawia lekki niedosyt (kilku rzeczy jeszcze moglibyśmy się tu dowiedzieć). Nie do końca właśnie takiego się spodziewałam i to było w nim fajne. Leci za to plusik.

Powieść nie do końca jest lekką lekturą do poduszki.


Opowieść pokazuje, że rodziny nie da się wycenić.


Książka, jak jej poprzedniczki, praktycznie czyta się sama. Historia nawet wciąga i sprawia, że chce się być częścią życia (choć momentami dość niebezpiecznego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniego zdania.


Autorce bardzo dziękuję za i tę przygodę w tym uniwersum.
Nawet fajnie (myślę, że lepiej niż przy poprzednich tomach) spędziłam czas podczas tej lektury, naprawdę lubię takie klimaty.
Nie wiem tylko czy sięgnę po kolejny tom (jeśli powstanie)...


Ogólna ocena - 5/6. :)
POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.


Pozdrawiam, Iza.


ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU BEYA. :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„I'm your Lotte” - Rosalie Wilson.

„Cenny dług” - Marika Borula.

„Droga do władzy. Spin off Konsorcjum Część Druga” - A.S. Sivar.