„Pragnienia Panny Julii” - Weronika Banasik.
Drogi Czytelniku...
Trzy siostry? Są.
Wiktoriańska Anglia? Oczywiście.
Marzenia? Tak.
Trudne (i może błędne?) decyzje? Jasne.
Chęć nowego początku? Będzie.
Bunt? Bez niego byłoby nudno.
Niespodzianki (nie zawsze te miłe)? Pewnie.
Liczne zmiany? Uhum...
Bycie upartym? Jest tu bardzo istotne.
Silne uczucia? I to jak...
Zwątpienie? Znajdzie się.
Kolejne lekcje od losu? Koniecznie.
Trzy siostry? Są.
Wiktoriańska Anglia? Oczywiście.
Marzenia? Tak.
Trudne (i może błędne?) decyzje? Jasne.
Chęć nowego początku? Będzie.
Bunt? Bez niego byłoby nudno.
Niespodzianki (nie zawsze te miłe)? Pewnie.
Liczne zmiany? Uhum...
Bycie upartym? Jest tu bardzo istotne.
Silne uczucia? I to jak...
Zwątpienie? Znajdzie się.
Kolejne lekcje od losu? Koniecznie.
Między innymi właśnie to serwuje nam Weronika Banasik w swojej debiutanckiej książce pod tytułem „Pragnienia Panny Julii”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Wspaniale było przenieść się do świata Lucii, Julii, Joe, kota Ruperta, Charlesa, psa Pinkiego, Petera, Williama, Luizy, Jaamesa, Thomasa, Georga, Jane, Emily, Johna, Gertrudy, Eleonory, Richarda, Percy'ego, Alicji i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Są nawet dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący.
Czy kogoś polubiłam? Tak, nasze siostry.
Za to pewne persony wręcz miałam ochotę udusić.
Tak, dobrze myślicie, jak zawsze nie podam powodu.
Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że nie jest to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Wprawdzie akcja rozkręca się swoim tempem, jednak niemal przez całą powieść coś się dzieje. Autorka chwilami serwuje nam emocje naprawdę dużymi porcjami. Nie brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji oraz wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza nasze siostry.
Po trzecie, styl. Książka napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwiało i bardzo przyśpieszało czytanie. Leci za to oczywiście plusik. Chciałabym tylko pomarudzić, że książka ta mogłaby być nieco dłuższa... Tak chociaż o pięćdziesiąt stron i mieć jeszcze ze dwa wątki.
Po czwarte, zakończenie, ale i przesłanie. Po raz kolejny nie do końca właśnie takiego zakończenia się spodziewałam, coś nieco innego otrzymałam w rzeczywistości. Troszkę się zdziwiłam, ale pozytywnie. Autorka mnie zaskoczyła. To było fajne. Oczywiście daję za to plusa. Jeśli chodzi zaś o przesłanie, znajdziemy je oczywiście. Nie zdradzę o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytelnik sam to odkrył, inaczej to nie miałoby sensu. Muszę za nie przyznać kolejnego plusa.
Powieść jest lekką lekturą do poduszki.
Opowieść pokazuje, że czasami bycie sobą jest najodważniejszą rzeczą, jaką przyjdzie nam w życiu zrobić.
Książka nie do końca czyta się sama. Historia mnie nawet wciągnęła, sprawiła również, że chciałam być częścią życia naszych bohaterów, choć chwilami nie miałam ochoty docierać do końca (nie zdradzę dlaczego).
Aż zapragnęłam wziąć urlop na żądanie i wyjechać do Anglii...
Autorce dziękuję za tę przygodę.
Zmieniłabym wprawdzie to i owo, ale w sumie historia wyszła na plus i nawet mi się podobała. Nie powaliła na kolana... ale było dobrze. :)
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Wspaniale było przenieść się do świata Lucii, Julii, Joe, kota Ruperta, Charlesa, psa Pinkiego, Petera, Williama, Luizy, Jaamesa, Thomasa, Georga, Jane, Emily, Johna, Gertrudy, Eleonory, Richarda, Percy'ego, Alicji i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Są nawet dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący.
Czy kogoś polubiłam? Tak, nasze siostry.
Za to pewne persony wręcz miałam ochotę udusić.
Tak, dobrze myślicie, jak zawsze nie podam powodu.
Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że nie jest to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Wprawdzie akcja rozkręca się swoim tempem, jednak niemal przez całą powieść coś się dzieje. Autorka chwilami serwuje nam emocje naprawdę dużymi porcjami. Nie brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji oraz wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza nasze siostry.
Po trzecie, styl. Książka napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwiało i bardzo przyśpieszało czytanie. Leci za to oczywiście plusik. Chciałabym tylko pomarudzić, że książka ta mogłaby być nieco dłuższa... Tak chociaż o pięćdziesiąt stron i mieć jeszcze ze dwa wątki.
Po czwarte, zakończenie, ale i przesłanie. Po raz kolejny nie do końca właśnie takiego zakończenia się spodziewałam, coś nieco innego otrzymałam w rzeczywistości. Troszkę się zdziwiłam, ale pozytywnie. Autorka mnie zaskoczyła. To było fajne. Oczywiście daję za to plusa. Jeśli chodzi zaś o przesłanie, znajdziemy je oczywiście. Nie zdradzę o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytelnik sam to odkrył, inaczej to nie miałoby sensu. Muszę za nie przyznać kolejnego plusa.
Powieść jest lekką lekturą do poduszki.
Opowieść pokazuje, że czasami bycie sobą jest najodważniejszą rzeczą, jaką przyjdzie nam w życiu zrobić.
Książka nie do końca czyta się sama. Historia mnie nawet wciągnęła, sprawiła również, że chciałam być częścią życia naszych bohaterów, choć chwilami nie miałam ochoty docierać do końca (nie zdradzę dlaczego).
Aż zapragnęłam wziąć urlop na żądanie i wyjechać do Anglii...
Autorce dziękuję za tę przygodę.
Zmieniłabym wprawdzie to i owo, ale w sumie historia wyszła na plus i nawet mi się podobała. Nie powaliła na kolana... ale było dobrze. :)
Ogólna ocena - 4,5/6. :)
POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam, Iza.
ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NOVAE RES. :)
POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam, Iza.
ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NOVAE RES. :)

Komentarze
Prześlij komentarz