„Niewystarczająca” - Aria Deja.
Drogi Czytelniku...
Pewna młoda kobieta? Obecna.
Toksyczny związek? Jest...
Złamane serce? Tak...
Strach? Będzie...
Prawdziwi przyjaciele? Jasne.
Próba nowego początku? Pewnie.
Toksyczny związek? Jest...
Złamane serce? Tak...
Strach? Będzie...
Prawdziwi przyjaciele? Jasne.
Próba nowego początku? Pewnie.
Samobójstwo? Uhum...
Determinacja? Znajdzie się.
Pewna lekcja? Bardzo ważna.
Emocje? I to wiele.
Nauka na własnych błędach? A jakże.
Ciągła walka? Obecna i to na dużą skalę.
Smutek? Cóż...
Między innymi właśnie taką mieszankę serwuje nam Aria Deja w swojej debiutanckiej książce pod tytułem „Niewystarczająca”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Wspaniale było przenieść się do świata Emmy, Mateo, Stefano, Angie, Agnes, Winny, Dany'ego, Grega, Izabeli, Luci, Maddy, Michaela innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i bardzo interesujący. Polubiłam tu Emmę i jej przyjaciółki, z czasem i Mateo. To bardzo empatyczne persony.
Za to przykładowo Stefano... jego wręcz momentami miałam ochotę udusić...
Dobra, już milczę nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to prawdziwy emocjonalny rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Muszę przyznać, że akcja rozkręca się bardzo szybko. Później aż do samego końca wcale nie jest spokojniej, a pod koniec... Autorka serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Emma.
Po trzecie, styl. Książka napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwia, bardzo uprzyjemnia czytanie i sprawia, że czyta się bardzo szybko (jak dla mnie zbyt szybko, książka mogłaby mieć jeszcze ze sto stron... i ze trzy wątki, chciałabym dłużej 'pobyć' z naszymi personami... Za to daję plusa.
Po czwarte, zakończenie i przekaz. Zdecydowanie warto dotrzeć do końca tej historii. Osobiście sądziłam, że finał będzie inny. Czuję lekki niedosyt... liczę na jakąś małą kontynuację... A przekaz? Tak, jest tu wyraźny, lecz nie zdradzę dokładnie jaki. Leci za to następny plusik.
Determinacja? Znajdzie się.
Pewna lekcja? Bardzo ważna.
Emocje? I to wiele.
Nauka na własnych błędach? A jakże.
Ciągła walka? Obecna i to na dużą skalę.
Smutek? Cóż...
Między innymi właśnie taką mieszankę serwuje nam Aria Deja w swojej debiutanckiej książce pod tytułem „Niewystarczająca”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Wspaniale było przenieść się do świata Emmy, Mateo, Stefano, Angie, Agnes, Winny, Dany'ego, Grega, Izabeli, Luci, Maddy, Michaela innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i bardzo interesujący. Polubiłam tu Emmę i jej przyjaciółki, z czasem i Mateo. To bardzo empatyczne persony.
Za to przykładowo Stefano... jego wręcz momentami miałam ochotę udusić...
Dobra, już milczę nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to prawdziwy emocjonalny rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Muszę przyznać, że akcja rozkręca się bardzo szybko. Później aż do samego końca wcale nie jest spokojniej, a pod koniec... Autorka serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Emma.
Po trzecie, styl. Książka napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwia, bardzo uprzyjemnia czytanie i sprawia, że czyta się bardzo szybko (jak dla mnie zbyt szybko, książka mogłaby mieć jeszcze ze sto stron... i ze trzy wątki, chciałabym dłużej 'pobyć' z naszymi personami... Za to daję plusa.
Po czwarte, zakończenie i przekaz. Zdecydowanie warto dotrzeć do końca tej historii. Osobiście sądziłam, że finał będzie inny. Czuję lekki niedosyt... liczę na jakąś małą kontynuację... A przekaz? Tak, jest tu wyraźny, lecz nie zdradzę dokładnie jaki. Leci za to następny plusik.
Powieść jest lekką lekturą do poduszki.
Opowieść pokazuje, że czasami mimo bólu warto zawalczyć o samego siebie, choćby było nie wiem jak trudno...
Książka praktycznie czyta się sama. Historia naprawdę wciąga i sprawia, że chce się być częścią życia (chociaż naprawdę pokręconego, ale i smutnego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniej kropki.
Autorce dziękuję za tę przygodę. :)
Ta historia była naprawdę pouczająca...
Nie mogę się doczekać kolejnych powieści autorki. :)
Ogólna ocena - 5/6. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam, Iza.
ZA EGZEMPLARZ I MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NOVAE RES. :)

Komentarze
Prześlij komentarz